http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Słowna wpadka prezydenta

jack
2008-05-27, ostatnia aktualizacja 2008-05-27 00:00

?Kazałem wyrzucić Marcinkiewicza? - wyznał wczoraj Lech Kaczyński. Czy takie sformułowania przystoją prezydentowi?

Z dyplomatą, długoletnim pracownikiem MSZ i wykładowcą w Wyższej Szkole Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa w Poznaniu dr. Witoldem Rybczyńskim rozmawia Jacek Różalski



Prezydent Lech Kaczyński powiedział we wczorajszych "Sygnałach dnia": "Byłem przeciwnikiem powołania Kazimierza Marcinkiewicza na premiera. Mogę powiedzieć: nigdy nie kazałem go podsłuchiwać. Natomiast wyrzucić go kazałem, to jest prawda". Czy takie brutalne sformułowania są na miejscu w ustach głowy państwa?

- Jestem zaskoczony, że prezydent używa takiego języka. To bardzo dziwne słowa. Nawet nie chodzi o to, że to język niedyplomatyczny. Jak ktokolwiek uważający się za osobę kulturalną może mówić o drugim człowieku: "kazałem go wyrzucić"? Takiego języka nie powinien używać żaden kulturalny człowiek. Zwłaszcza gdy jest profesorem. To są sformułowania niegodne prezydenta jakiegokolwiek państwa. Zwłaszcza Polski - kraju, który dopiero buduje swój status.

Jakie konsekwencje mogą mieć takie słowa?

- Mogą obniżyć znaczenie naszego państwa na arenie międzynarodowej. W gabinetach wielu polityków na świecie po takich słowach zapaliły się czerwone światełka. Teraz mogą się obawiać, że i na ich temat mogą paść podobne słowa.

Źródło: Dziennik Metro
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów