Z dyplomatą, długoletnim pracownikiem MSZ i wykładowcą w Wyższej Szkole Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa w Poznaniu dr. Witoldem Rybczyńskim rozmawia Jacek Różalski
Prezydent Lech Kaczyński powiedział we wczorajszych "Sygnałach dnia": "Byłem przeciwnikiem powołania Kazimierza Marcinkiewicza na premiera. Mogę powiedzieć: nigdy nie kazałem go podsłuchiwać. Natomiast wyrzucić go kazałem, to jest prawda". Czy takie brutalne sformułowania są na miejscu w ustach głowy państwa?
- Jestem zaskoczony, że prezydent używa takiego języka. To bardzo dziwne słowa. Nawet nie chodzi o to, że to język niedyplomatyczny. Jak ktokolwiek uważający się za osobę kulturalną może mówić o drugim człowieku: "kazałem go wyrzucić"? Takiego języka nie powinien używać żaden kulturalny człowiek. Zwłaszcza gdy jest profesorem. To są sformułowania niegodne prezydenta jakiegokolwiek państwa. Zwłaszcza Polski - kraju, który dopiero buduje swój status.
Jakie konsekwencje mogą mieć takie słowa?
- Mogą obniżyć znaczenie naszego państwa na arenie międzynarodowej. W gabinetach wielu polityków na świecie po takich słowach zapaliły się czerwone światełka. Teraz mogą się obawiać, że i na ich temat mogą paść podobne słowa.
Źródło: Dziennik Metro