Wiecie już, co zrobić, żeby pokonać Austrię?
- Nastawić się na wojnę. Bo to będzie wojna, w której będziemy musieli przechytrzyć rywala.
Wojna, bo Austriacy potrafią siłę i wybieganie przeciwstawić technice. A my musimy być na to gotowi, zachować spokój, przyjąć takie warunki, a w nich pokazać wyrachowanie.
Z całym szacunkiem, za wybitnych techników nie można uznać i was.
- No właśnie, to będzie przeciwstawienie siły sile. Dlatego mówię o wojnie. I wierzę, że ją wygramy, bo jestem przekonany, że mamy lepszy zespół.
Nie macie obaw, że skończy się jak na mundialach w Korei i w Niemczech?
- Pewnie, że mamy. Jesteśmy normalnymi ludźmi z niepokojami, z nerwami. Ale zdajemy sobie sprawę z dwóch rzeczy. Po pierwsze, że to jest idealny moment do tego, by pokazać swe prawdziwe oblicze, bo przecież charakter wykazuje się wtedy, gdy bierze się na plecy ciężar i mimo wszystko idzie z nim na górę. Po drugie, że nie mamy przed sobą rywala, który wydaje się poza naszym zasięgiem, który prezentuje jakiś niesamowity poziom. Musimy ten mecz wygrać, musimy znaleźć się w takiej sytuacji, że wszystko będzie zależało od nas.
Austriacy też muszą. Straszą nas Andreasem Ivanschitzem, piłkarzem Panathinaikosu. Boicie się ich gwiazdy?
- Znam go z Grecji, to dobry piłkarz, ale czy gwiazda? Chyba tylko wykreowana na potrzeby mediów. Austriacy nie mają zawodnika, który byłby zdecydowanym liderem. Zresztą my też nie mamy kogoś, kto mógłby w pojedynkę przesądzić o losach meczu. Takiego kogoś bardzo potrzebowaliśmy w niedzielę.
W czwartek zabraknie kapitana Macieja Żurawskiego. Leo Beenhakker powtarza, że drużyną kierują ci, którzy głośno krzyczą, i wymienia pana, Bąka i Boruca. Który z was krzyczy najgłośniej?
- Zdecydowanie najgłośniej krzyczy Artur. Ale najgłośniej wcale nie znaczy najmądrzej (śmiech). Szkoda, że Maciek wypadł przez kontuzję, ale z przekazaniem kapitańskiej opaski nie będzie żadnego problemu. Jeśli mnie spotkałby zaszczyt jej założenia, byłbym do tego gotów. Jestem doświadczonym zawodnikiem, nie boję się takich wyzwań. Tak samo jak ja są na do tego przygotowani i Bąk, i Boruc, więc jakiej decyzji trener by nie podjął, będzie ona dobra.
Wróćmy jeszcze do meczu z Niemcami - dotarła do was wypowiedź Torstena Fringsa?
- Nie, a powiedział coś wyjątkowego?
Że według niego na Euro nikt już nie zagra tak słabo jak Polska przeciw Niemcom
- W porządku, niech Frings żyje w swoim świecie. Choć pewnie dla niego i jego drużyny lepiej byłoby, gdyby skoncentrował się na tym, co zrobić, żeby Niemcy utrzymali poziom, jaki zaprezentowali przeciw nam. Ja w sumie takimi wypowiedziami się nie przejmuję. Naprawdę ani mnie to ziębi, ani grzeje.
Źródło: Dziennik Metro