Smog zjada PekinJeszcze na początku kwietnia premier i minister sportu zapewniali o swojej solidarności z mieszkańcami Tybetu i protestowali przeciwko łamaniu praw człowieka w Chinach. - Nikt z rządu nie pojedzie na otwarcie igrzysk olimpijskich w Pekinie. To decyzja ostateczna - deklarowali.
Na kilkanaście dni przez igrzyskami zmienili zdanie. Jak dowiedziało się "Metro", do Pekinu poleci minister sportu Mirosław Drzewiecki. Ma wspierać polskich sportowców.
- To po prostu obowiązek pana ministra. On musi tam być - tłumaczy Małgorzata Pełechaty, jego rzeczniczka prasowa.
Beata Bublewicz z PO z komisji sportu broni decyzji rządu: - Minister sportu to nie jest bardzo kluczowe stanowisko w rządzie. Ważne, że nie leci do Pekinu premier. A inne kraje UE przecież mają dużo większe delegacje, z premierami na czele - mówi.
Elżbieta Jakubiak z PiS, była minister sportu: - PO wpadła we własną PR-ową pułapkę. Najpierw głośno ogłosili, że nie jadą, a teraz jest inaczej. Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby premier tam też się nieoczekiwanie znalazł - mówi.
Minister Drzewiecki ma spędzić w Chinach tydzień. Być może jego wizyta się przedłuży.
Napisz co o tym myślisz