T - 72 - czołg, który rozjechał Gruzję Gruzińskie MSW już od kilku dni apeluje, że pomimo dwukrotnie podpisanego paktu pokojowego wojska rosyjskie wciąż pozostają na terenie kraju. Także teraz, mimo oficjalnego komunikatu zastępcy szefa rosyjskiego sztabu generalnego generała Anatolija Nogowicyna, Gruzini twierdzą, że nic się nie zmienia.
- Rosja nie wycofuje swoich wojsk z Gruzji - mówi Kacha Lomaja, szef gruzińskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego.
MSW w Tbilisi oskarża Rosję również o to, że żołnierze niszczyli magazyny broni i amunicji w bazie wojskowej w Senaki. Rosjanie mieli też wysadzić pas startowy lotniska znajdującego się na terenie bazy i zniszczyć samochody miejscowej policji.
- Gdy funkcjonariusze zapytali żołnierzy, co robią tak daleko na gruzińskim terytorium, stwierdzili, że robią, co chcą. Niszczą wszystko i potem wycofują się z tych miejsc - mówią gruzińscy urzędnicy,
Jego słowa potwierdzają dziennikarze. Wśród nich jest Tomasz Kanik, wysłannik TVN 24 do Gruzji, który przebywa w okolicach Gori: - Teren w okolicach Gori pozostaje pod całkowitą rosyjską kontrolą. Do miasta nie mogą wjeżdżać gruzińska policja ani wojsko. W samym mieście wbrew obawom Gruzinów okupacyjne wojsko nie jest wrogo nastawione. Zmęczonym wojną mieszkańcom Rosjanie przywieźli mąkę, ryż i wodę. O pomoc w rozdawaniu jedzenia rosyjskie dowództwo poprosiło miejscową kurię arcybiskupią gruzińskiego Kościoła prawosławnego i gruzińskiego cywilnego gubernatora Gori Wlado Wardzawaszwilego, który od kilku dni urzęduje w mieście. Rosyjski posterunek, ustawiony dwa kilometry przed wjazdem do Gori, przepuszcza też konwoje humanitarne, ale dowodzący nim oficer odmawia wjazdu zagranicznym dziennikarzom.
"New York Times", powołując się na anonimowych przedstawicieli amerykańskiego wywiadu, podał, że Rosjanie w stolicy Południowej Osetii Cchinwali rozmieścili kilka wyrzutni rakiet balistycznych SS-21 bezpośrednio zagrażających Tbilisi. Wydaje się to bardzo prawdopodobne po wrogich wypowiedziach prezydenta Rosji. - Jeśli ktoś uważa, że może zabijać naszych obywateli, a później uciec bez kary, jest w błędzie. Nigdy na to nie pozwolimy. Jeśli ktoś znów pozwoli sobie na coś takiego, musi się liczyć z "miażdżącą odpowiedzią" - grzmiał wczoraj Dmitrij Miedwiediew
Masz temat dla reportera Metra? Pisz: metro@agora.pl