>>
Znane twarze do europarlamentuReklamy ING Banku Śląskiego pojawiły się w telewizji kilka dni temu. Formułą przypominają orędzie, i to konkretne - wygłoszone przez przez Lecha Kaczyńskiego w marcu (prezydent mówił wtedy o relacjach Polska - UE). Marek Kondrat przemawia pompatycznie, siedzi przy biurku, w tle wiszą flagi polska i unijna, za oknem ogród. Nawet w ten sam sposób co prezydent położył ręce na blacie. W tle gra muzyka Chopina.
- Jest lepiej i będzie jeszcze lepiej. Unia Europejska czuje nasz gorący oddech na swoich zamożnych plecach. Nasze jedzenie już dawno przegoniło ich jedzenie. Na przykład... kiełbasa przegoniła - mówi w reklamie aktor.
Posłowie PiS zaprotestowali już po pierwszych emisjach spotu.
- Ta reklama jest niesmaczna. Pan Kondrat wpisuje się w niedobrą szkołę PR. Szkoda, bo to dobry polski aktor - oburzał się wczoraj Krzysztof Putra, wicemarszałek Sejmu. Pytana o to Jolanta Szczypińska powtarzała dziennikarzom, że "to przegięcie".
Ale bank broni się i twierdzi, że reklama nie ma związku z polityką.
- Odcinamy się od wszelkich politycznych podtekstów. Reklama nie odnosi się do żadnego polityka. Ma ona raczej pokazać ludziom, że żyjemy w coraz lepszym świecie i że mamy dobre lokaty - tłumaczy Paweł Utrata, rzecznik prasowy ING Banku Śląskiego.
Ale specjaliści oceniają, że podtekst reklamy jest oczywisty i celowy.
- Wzbudza kontrowersje, głośno się o niej mówi i w tym sensie odniosła sukces - mówi dr Włodzimierz Głodowski z Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas - metro(at)agora.pl