http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rosja obiecuje: Za miesiąc wyjdziemy z Gruzji

Jacek Różalski
2008-09-08, ostatnia aktualizacja 2008-09-09 00:00

Najważniejsi przedstawiciele UE pojechali do Moskwy, by namówić Rosję do zakończenia konfliktu na Kaukazie. Chodzi nie tylko Gruzję, ale i o autorytet całej UE, bo poprzedniego planu pokojowego Rosja nie zrealizowała

Prezydent Miedwiediew z Nicolasem Sarozym i Jose Barroso
Fot. DMITRY ASTAKHOV AFP
Prezydent Miedwiediew z Nicolasem Sarozym i Jose Barroso
SERWISY
Polscy dziennikarze jeńcami wojennymi

Nicolas Sarkozy, prezydent przewodniczącej UE Francji, przyleciał do Moskwy z szefem Komisji Europejskiej José Manuelem Barrosem i koordynatorem dyplomacji UE Javierem Solaną. Ten skład świadczy, jak poważnie Unia traktuje sprawę Gruzji. Rozmawiali z prezydentem Dmitrijem Miedwiediewem. Od tego, czy uda się doprowadzić do zakończenia konfliktu, zależy autorytet UE. Francuskie gazety nazwały misję Sarkozy'ego testem na efektywność unijnej dyplomacji. Powód? Plan pokojowy uzgodniony przez Sarkozy'ego z Miedwiediewem 12 sierpnia nie jest w pełni realizowany przez Rosję i trzeba go renegocjować.

Plan zakładał:

- Zakończenie przemocy. Tymczasem osetyjscy żołnierze wciąż plądrują gruzińskie wioski.

- Wstrzymanie wszystkich operacji militarnych. Jednak rosyjskie wojska jeszcze niedawno niszczyły drogi i składy gruzińskiej broni.

- Zapewnienie pełnego dostępu do pomocy humanitarnej. Jeszcze wczoraj rosyjskie oddziały nie wpuściły na terytorium Osetii Płd. konwoju ONZ z pomocą humanitarną. Generał, który wydał zakaz, nie podał żadnego uzasadnienia.

- Powrót gruzińskich wojsk na miejsca stałego stacjonowania. To zobowiązanie Gruzini wypełnili.

- Powrót rosyjskich wojsk na pozycje sprzed konfliktu. Jednak wojska rosyjskie wciąż przebywają w pasie między gruzińskimi portami Gori i Poti.

- Podjęcie międzynarodowych rozmów nt. bezpieczeństwa w Osetii Południowej i Abchazji. Tymczasem Moskwa jednostronnie uznała niepodległość zbuntowanych prowincji.

Co uzgodniono tym razem?

Rosja w ciągu tygodnia ma opuścić teren Gruzji od Poti do Gori. W strefach buforowych utworzonych przez Rosjan na terytorium Gruzji przy granicach Osetii Płd. i Abchazji w ciągu miesiąca ma się pojawić kontyngent międzynarodowych policjantów-obserwatorów, w tym co najmniej 200 z UE. 10 dni później Rosja ma stamtąd wycofać swoje wojska. Siły gruzińskie do końca września wrócą do miejsc stałej dyslokacji. 15 października w Genewie rozpoczną się międzynarodowe rozmowy na temat Osetii Płd. i Abchazji. Sarkozy ogłosił też, że Rosja uzyskała gwarancje Unii Europejskiej w sprawie niestosowania siły przez Gruzję.

Rozmowy były bardzo trudne. Prezydent Rosji na samym początku zaznaczył, że konflikt należy rozwiązywać "z uwzględnieniem nowych realiów". - Rosja uznała niepodległość Osetii Południowej i Abchazji - podkreślił i dał do zrozumienia, że nie ma takiej możliwości, by rosyjskie wojska wycofały się z terenów, które Gruzja uznaje za swoje zbuntowane terytoria. Są tam bowiem za zgodą władz obu - uznanych już przez Rosję za suwerenne - republik.

Napisz co o tym myślisz - metro@agora.pl

Źródło: Dziennik Metro
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów