Kastracja pedofilów ma być przymusowadr Zbigniew Liber, seksuologMam wrażenie, że politycy nie wiedzą, o czym mówią. Po pierwsze - pedofilia to problem marginalny i bardzo skomplikowany, a już na pewno nie mamy z nią do czynienia w przypadku spod Siemiatycz. Podciąga się pod nią wiele innych zjawisk socjopatycznych, także kazirodztwo. Pedofile po pierwszym wyroku najczęściej sami zgłaszają się na leczenie, ale socjopaci nawet pozbawieni popędu nie zawsze pozbywają się agresji. Nie ma mowy o tym, by przymusowo poddawać ich leczeniu. Tym bardziej że o skutkach chemicznej kastracji nie wiemy jeszcze wszystkiego. Może się okazać, że skutki blokowania produkcji testosteronu powodują trwałą bezpłodność.
dr Stanisław Dulko, seksuologFarmakologiczną kastrację stosuje się już teraz, i to z powodzeniem. Zgłaszają się na nią ci, którzy mają problemy z kontrolowaniem popędu. Czasami są to sprawcy przestępstw seksualnych, ale nie zawsze. Polega z reguły na podawaniu pigułek, które blokują produkcję testosteronu. Nazwa kastracja wydaje się zbyt radykalna, bardziej właściwe jest tu określenie "regulacja siły popędu". Jej skutki są odwracalne, łącznie z przywróceniem płodności. Stosowana u sprawców przestępstw seksualnych razem z psychoterapią pozwoliłaby im przygotować się do resocjalizacji. Sprawdziłaby się więc jako środek alternatywny dla aresztu. Ale nie wyobrażam sobie stosowania jej pod przymusem.
Podziel się swoją opinią. Napisz do metro@agora.pl