http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Alimenty dla pół miliona dzieci zapłacą podatnicy

Kinga Graczyk
2008-09-23, ostatnia aktualizacja 2008-09-23 00:00

Alimenty dla pół miliona dzieci w Polsce od 1 października będą płacić podatnicy. Nikt nie jest w stanie ściągnąć pieniędzy od dłużników, a chętnych na komorników, którzy mieli się tym zajmować, nie ma

Demonstracja kobiet protestujących przeciwko zmianie ustawy alimentacyjnej
Fot. Anna Bedyńska / AG
Demonstracja kobiet protestujących przeciwko zmianie ustawy alimentacyjnej
>> Bawcie się cicho dzieci, bo dorośli wam zamkną huśtawki

Bożena z Częstochowy wychowuje czwórkę dzieci. Jej partner, ojciec trójki z nich, nie daje na nie ani grosza. Za uchylanie się od obowiązku alimentacyjnego został skazany na dwa lata więzienia. Wyszedł po roku, resztę kary sąd mu zawiesił, ale zobowiązał go do podjęcia pracy i łożenia na dzieci. Od tego czasu minął rok. Bożena nie zobaczyła ani złotówki. 1 października zacznie dostawać pieniądze z reaktywowanego Funduszu Alimentacyjnego. Pomoc Funduszu obejmie w sumie ponad pół miliona dzieci. A to dlatego, że dziś komornicy ściągają zaledwie 14 proc. zaległych alimentów. Dlaczego tak mało? W Polsce zajmuje się tym zaledwie 660 osób. Na jednego komornika przypada więc ok. 700 spraw o alimenty.

W weekend odbył się pierwszy egzamin korporacyjny dla absolwentów prawa. Spośród 13 tys. zdających większość chce zostać radcami prawnymi. Chętnych na komorników było tylko 66. Ilu z nich zacznie pracę w zawodzie, okaże się po ogłoszeniu wyników egzaminu. Kolejny test dopiero za dwa lata.

- Chętnych nie ma, bo to praca mało przyjemna - mówi Iwona Karpiuk-Suchecka, rzecznik Krajowej Rady Komorniczej, komornik z prawie 30-letnim stażem. - A ściąganie alimentów to większość spraw, którymi się zajmujemy, choć nie przynoszą one dochodu. A jeśli już uda się ściągnąć z dłużnika zaległości wraz z odsetkami i kosztami komornika, to dług znów zaczyna rosnąć. I tak jest bez końca.

Sposobem na alimenciarzy ma być od października obowiązkowe rejestrowanie ich w urzędzie pracy. Stąd mogą zostać skierowani do robót publicznych. - Ale nikt nie jest jednak w stanie zagwarantować, że ktoś zarobi na tych robotach tyle, by dług uregulowac - mówi jeden z komorników.

Korporacja krytykuje też inne pomysły na ściganie dłużników.

- Starosta będzie mógł zabrać takiej osobie prawo jazdy i oddać dopiero po spłaceniu długu. To absurd. O ile z prawem jazdy miał taki delikwent możliwość zarobkowania np. jako kierowca, bez prawa jazdy już jej miał nie będzie - ocenia Karpiuk-Suchecka.

Za uporczywe uchylanie się od płacenia alimentów dłużnika może ścigać też prokuratura. - Niestety wiele takich spraw jest umarzanych. Jeśli ktoś ma zasądzone 600 złotych alimentów, a wykazując "dobrą wolę" płaci tylko po 50 zł miesięcznie, sprawy nie ma - mówi Anna Jagodzińska-Bajkowska, prawnik z Fundacji Centrum Praw Kobiet. I dodaje: 75-80 proc.kobiet, które zgłaszają się do Fundacji, ma ten sam problem.

Ostatecznie alimenciarz może trafić do więzienia. - Ale wtedy podatnicy płacą za niego podwójnie - jego dzieci utrzymywane są z Funduszu Alimentacyjnego, on sam z naszych podatków - mówi Karpiuk-Suchecka. - Jedyne wyjście to skuteczniejsze egzekwowanie prawa, ale musi mieć kto to robić.

Jak zmusić alimenciarzy do płacenia na dzieci? Napisz do nas: metro(at)agora.pl

Źródło: Dziennik Metro
  • 8 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów