>>
100 milionów zł planuje wydać Kancelaria SejmuWyścig z czasem politycy koalicyjnego rządu PO-PSL rozpoczynają w tym tygodniu. Wszystko po to, aby Donald Tusk mógł chwalić się podczas zbliżającej się wielkimi krokami rocznicy powstania jego rządu, która przypada 16 listopada. Premier chce w ten sposób uniknąć krytyki ze strony opozycji, że przez ten rok jego gabinet niczego nie dokonał.
- Chcemy, aby ustaw było jak najwięcej. Pokażemy, że ten rząd dużo robi - zapewnia Rafał Grupiński, sekretarz stanu w kancelarii premiera.
By to było możliwe, rząd chce obradować nawet dwa razy dni w tygodniu, choć do takich spotkań dochodzi co tydzień. W ostatnich latach żaden poprzedni gabinet nie pracował w takim tempie.
Dziś ministrowie zajmą się aż siedmioma ustawami - w tym najważniejsza to ta dotycząca bezpieczeństwa podczas imprez masowych. Jutro ministrowie przyjmą kolejne cztery projekty, m.in. strategię zarządzania długiem publicznym. Tego dnia ostatecznie zostanie zatwierdzony projekt budżetu państwa na 2009 rok.
Co jeszcze nas czeka? Rząd planuje, że w październiku przyjmie pakiet projektów dotyczących reformy administracyjnej (m.in. da większe kompetencje samorządom lokalnym i wprowadzi tzw. metropolie) ustawy zdrowotne (pozwolą na tzw. prywatyzację szpitali), a także te, które nałożą obowiązek rozpoczynania nauki w szkole już sześciolatkom. Zniesiony ma być także obowiązek meldunkowy.
Wszystkie ustawy mają trafić do Sejmu, z pakietem 80 innych ustaw złożonych przez posłów PO. W październiku parlamentarzyści będą starali się je uchwalić na trzech posiedzeniach Sejmu.
Prof. Kazimierz Kik, politolog z Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego w Kielcach, przypomina jednak, że Tusk kilka miesięcy wcześniej twierdził, że nie liczy się ilość ustaw, a ich jakość. - To więc jest swoista reakcja na zarzuty opozycji. Może jednak dojść do zakorkowania parlamentu i nic nie wyjdzie z tej jesiennej ofensywy - zauważa.
Z kolei dr Bartłomiej Biskup z Uniwersytetu Warszawskiego ocenia, że akcja rządu przysłuży się Platformie. - Na rocznicę rządu Tusk będzie miał czym się pochwalić, to takie działanie PR-owe. Trzeba jednak pamiętać, że samo złożenie ustawy to nie koniec pracy i nie oznacza, że dany przepis wchodzi w życie - mówi politolog.
Skąd więc takie duże poparcie dla PO? - To jeszcze efekt kredytu zaufania dla tego rządu. Polacy wciąż czekają na ustawy. Nie ma też żadnej alternatywy dla Platformy - wyjaśnia dr Bartłomiej Biskup.
Co może się nie udać?Pod znakiem zapytania jest reforma KRUS. Propozycja Marka Sawickiego ministra rolnictwa z PSL nie zadowala polityków PO. Minister chciałby, aby wyższe składki płacili tylko rolnicy mający gospodarstwa powyżej 50 ha. Ci poniżej mają płacić tak jak teraz - czyli ok. 64 zł na miesiąc. Dla porównania: osoby prowadzące działalność gospodarczą już teraz muszą oddawać do ZUS ok. 782 zł co miesiąc.
- Nie tego się spodziewaliśmy - przyznaje Waldy Dzikowski, wiceprzewodniczący Platformy.
O tym, że reforma się oddala, świadczy fakt, że mimo zapowiedzi na posiedzeniu rządu ani dziś, ani jutro ponownie nie pojawi się projekt reformujący KRUS. Spadł on z posiedzenia Rady Ministrów dwa tygodnie temu, a także tydzień temu. Oficjalnie dlatego, że Marek Sawicki i wicepremier Waldemar Pawlak nie uczestniczyli w posiedzeniu rządu. Urzędnicy tłumaczą brak projektu na dzisiejszym spotkaniu ponowną nieobecnością ministra rolnictwa, który jest na delegacji we Francji. - Projekt jest gotowy. Można przecież go przyjąć bez obecności ministra Sawickiego - dziwi się Eugeniusz Grzeszczak, minister w kancelarii premiera z ramienia PSL.
Współpracownicy Donalda Tuska tłumaczą, że podczas przyjmowania projektu przez Radę Ministrów obecny musi być minister Sawicki. - Zaakceptujemy tą małą reformę, musimy jednak mieć jasną deklarację od ministra, kiedy wprowadzi kolejny duży etap reformy, o którą nam chodziło - usłyszeliśmy od jednego z polityków PO. Nie wiadomo jednak, czy stanie się to w październiku. Ekonomista Marek Zuber twierdzi, że niezrealizowana reforma KRUS może rzucić cień na pozostałe reformy. - To był mocny medialny punkt gospodarczy PO. Jej niezrealizowanie może mieć niekorzystny wydźwięk - zauważa.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl