>>
Posłowie nie wyrzekną się immunitetuPierwszą sejmową debatę nad projektem budżetu przygotowanym po raz pierwszy przez rząd Donalda Tuska wstępnie zaplanowano na czwartek. Dla polityków to jeden z najlepszych momentów, by zadbać o swój elektorat, a tym samym zasypać Sejm obietnicami. Posłowie mogą bowiem zmniejszać lub zwiększać dochody i wydatki budżetu. Nie wolno im jedynie przekroczyć planowanego deficytu (w 2009 r. wyniesie on 18,2 mld zł).
Opozycja debatę chcę także wykorzystać do krytyki działań rządu w sprawie światowego kryzysu gospodarczego. PiS uważa, że wkrótce problem dotknie także nas, a więc założenia budżetowe, które przedstawił rząd, są nierealne. Rada Ministrów wyliczyła, że w 2009 roku inflacja wyniesie 2,9 proc., a PKB wzrośnie do 4,8 proc.
- W rzeczywistości może okazać się, że inflacja będzie większa, więc podwyżki płac np. nauczycieli [o 10 proc.] będą nic nieznaczące - mówi Aleksandra Natalii-Świat z PiS.
O co szczególnie będą walczyć posłowie podczas debaty budżetowej?
> Platforma będzie forsować obniżenie wydatków wszystkich instytucji publicznych, na których budżety nie miał wpływu rząd, a więc Kancelarii Sejmu (żąda 420 ml zł), Kancelarii Prezydenta (189 mln zł), KRRiT (19,3 mln zł) oraz IPN (256 mln zł). Każda z tych instytucji chce zwiększenia budżetu - rekordowo IPN, bo o 50 mln zł. Poprawki PO zakładają natomiast obniżenie wydatków każdego z urzędów o kilka milionów złotych. - Obetniemy przede wszystkim pieniądze przeznaczone na remonty [planowane przez prezydenta RP]. Niektóre są bezzasadne - mówi Zbigniew Chlebowski, szef Klubu Parlamentarnego Platformy.
> PSL poprze plany koalicjanta, ale liczy na dodatkowe dofinansowanie straży pożarnych. Chcą dodatkowych 3-4 mln zł więcej niż w tym roku. Będzie także domagać się większych pieniędzy na inwestycje w górnictwie. Ile? Nie wiadomo.
> Prawo i Sprawiedliwość pisze poprawki dotyczące zwiększenia pieniędzy na edukację. Rząd przeznaczył na nią o 25 proc. więcej niż w tym roku (prawie 1 mld zł), ale zdaniem posłów PiS to wciąż za mało. Ile chce dołożyć PiS? Tego posłowie nie policzyli.
> PiS chciałby także, aby więcej pieniędzy przeznaczono na wzrost wynagrodzeń urzędników pracujących w administracji publicznej (rząd planuje 4-proc. podwyżki). - Inaczej w urzędach nie będzie komu pracować - mówi Aleksandra Natalii-Świat z PiS. Zdaniem posłów ten wzrost powinien być dwukrotnie większy.
> Partia Jarosława Kaczyńskiego chce też obniżyć przychody z prywatyzacji. - Nie należy przeprowadzać tak szybkiej sprzedaży majątku państwowego - uważa Natalii-Świat.
Rząd liczy, że w przyszłym roku zyska na prywatyzacji 12 mld zł. PiS uważa, że sprzedaż powinna być mniejsza o co najmniej połowę.
> SLD domagać się będzie większych pieniędzy na przygotowanie szkół dla sześciolatków. Resort edukacji przygotował na to tylko 340 mln zł. Lewica chce powiększyć tę kwotę o mniej więcej 50 mln zł - te pieniądze zamierza pozyskać, obcinając budżet IPN.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl