http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nasz sąsiad zabija

jack
2008-10-08, ostatnia aktualizacja 2008-10-08 00:00

Karę śmierci orzeka się i wykonuje tuż za naszą granicą - na Białorusi. Tylko w tym roku w majestacie prawa zabito tam trzy osoby. Polski rząd powinien przeciw temu protestować. Zachęćmy go, podpisując apel przeciw stosowaniu kary śmierci na świecie



Pod apelem przeciw stosowaniu na świecie kary śmierci podpisało się kilkudziesięciu przedstawicieli świata nauki, kultury oraz duchownych. Namawiają w nim, aby jutro - 10 października, gdy będzie obchodzony Europejski Dzień przeciw Karze Śmierci - publicznie manifestować sprzeciw wobec stosowania tej kary. Sygnatariusze namawiają też polskich polityków, by przestali walczyć o wyborców, obiecując przywrócenie kary śmierci



Z Hanną Machińską, dyrektorem Biura Informacji Rady Europy w Warszawie, rozmawia Jacek Różalski



Dzień przeciw Karze Śmierci został powołany z inicjatywy Rady Europy. Po co obchodzić taki dzień?

- Z pomysłem jego powołania wyszła Rada Europy - organizacja dbająca o przestrzeganie praw człowieka na Starym Kontynencie. Ale możemy nazywać go europejskim, bo ustanowiono ten dzień w porozumieniu z Unią Europejską. Został powołany, by uświadamiać i powtarzać wszystkim, że kara śmierci jest we współczesnym świecie czymś niedopuszczalnym i sprzecznym z podstawowymi prawami człowieka. To kara ostateczna, od której nie ma już odwrotu, a przecież z moich własnych obserwacji i badań wielu specjalistów wynika, że nawet ci, którzy popełnili największe przestępstwa, potrafią za nie żałować i okazać w więzieniach skruchę. Wielu potrafi stać się innymi ludźmi.

Ale z sondaży, np. w Polsce, wynika, że ludzie chcą przywrócenia egzekucji.

- To również argument za tym, że ustanowienie Dnia przeciw Karze Śmierci było potrzebne. Kampanie informacyjne, które w tym dniu odbędą się w Europie, nie tylko będą domagać się zniesienia kary śmierci w krajach, gdzie się ją wciąż stosuje. Chcemy, by chęć stosowania tej kary została wyrzucona z sumień obywateli państw, w których już dawno została wyrzucona z kodeksów karnych. Nie tylko w Polsce ludzie w większości opowiadają się za tą karą. Na Łotwie, która karę śmierci zniosła, też toczy się dyskusja, czy nie była ona jednak pożyteczna. Nawet tak demokratyczna Holandia nie jest pozbawiona wątpliwości w tej sprawie.

Przewodnicząca rady Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka Halina Bortnowska postulowała w rozmowie z "Metrem", by premier Donald Tusk wyszedł z inicjatywą wspólnego apelu państw UE o zniesienie kary śmierci na świecie. To dobry pomysł?

- To byłby bardzo ważny sygnał, że mimo niepokojących sondaży nasze władze sprzeciwiają się stosowaniu kary śmierci. Przypomnę, że Polska jest sąsiadem Białorusi - jedynego państwa Europy, gdzie wciąż wykonuje się karę śmierci. Tylko w tym roku skazano tam na śmierć trzy osoby i karę wykonano. Nawet w Rosji na wykonanie kary śmierci jest moratorium. Polska swoją postawą mogłaby pomóc obrońcom praw człowieka na Białorusi. Na dowód, że kara śmierci jest akceptowana przez społeczeństwo, władze w Mińsku przytaczają wyniki referendum z 1996 r., w którym Białorusini opowiedzieli się za jej stosowaniem. To nas jednak nie zraża. Nacisk Europy zarówno na USA i Chiny, jak i na Białoruś jest dla przeciwników kary śmierci w tych krajach bardzo ważny.

Źródło: Dziennik Metro
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów