Pod apelem przeciw stosowaniu na świecie kary śmierci podpisało się kilkudziesięciu przedstawicieli świata nauki, kultury oraz duchownych. Namawiają w nim, aby jutro - 10 października, gdy będzie obchodzony Europejski Dzień przeciw Karze Śmierci - publicznie manifestować sprzeciw wobec stosowania tej kary. Sygnatariusze namawiają też polskich polityków, by przestali walczyć o wyborców, obiecując przywrócenie kary śmierci
Z Hanną Machińską, dyrektorem Biura Informacji Rady Europy w Warszawie, rozmawia Jacek Różalski
Dzień przeciw Karze Śmierci został powołany z inicjatywy Rady Europy. Po co obchodzić taki dzień?
- Z pomysłem jego powołania wyszła Rada Europy - organizacja dbająca o przestrzeganie praw człowieka na Starym Kontynencie. Ale możemy nazywać go europejskim, bo ustanowiono ten dzień w porozumieniu z Unią Europejską. Został powołany, by uświadamiać i powtarzać wszystkim, że kara śmierci jest we współczesnym świecie czymś niedopuszczalnym i sprzecznym z podstawowymi prawami człowieka. To kara ostateczna, od której nie ma już odwrotu, a przecież z moich własnych obserwacji i badań wielu specjalistów wynika, że nawet ci, którzy popełnili największe przestępstwa, potrafią za nie żałować i okazać w więzieniach skruchę. Wielu potrafi stać się innymi ludźmi.
Ale z sondaży, np. w Polsce, wynika, że ludzie chcą przywrócenia egzekucji.
- To również argument za tym, że ustanowienie Dnia przeciw Karze Śmierci było potrzebne. Kampanie informacyjne, które w tym dniu odbędą się w Europie, nie tylko będą domagać się zniesienia kary śmierci w krajach, gdzie się ją wciąż stosuje. Chcemy, by chęć stosowania tej kary została wyrzucona z sumień obywateli państw, w których już dawno została wyrzucona z kodeksów karnych. Nie tylko w Polsce ludzie w większości opowiadają się za tą karą. Na Łotwie, która karę śmierci zniosła, też toczy się dyskusja, czy nie była ona jednak pożyteczna. Nawet tak demokratyczna Holandia nie jest pozbawiona wątpliwości w tej sprawie.
Przewodnicząca rady Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka Halina Bortnowska postulowała w rozmowie z "Metrem", by premier Donald Tusk wyszedł z inicjatywą wspólnego apelu państw UE o zniesienie kary śmierci na świecie. To dobry pomysł?
- To byłby bardzo ważny sygnał, że mimo niepokojących sondaży nasze władze sprzeciwiają się stosowaniu kary śmierci. Przypomnę, że Polska jest sąsiadem Białorusi - jedynego państwa Europy, gdzie wciąż wykonuje się karę śmierci. Tylko w tym roku skazano tam na śmierć trzy osoby i karę wykonano. Nawet w Rosji na wykonanie kary śmierci jest moratorium. Polska swoją postawą mogłaby pomóc obrońcom praw człowieka na Białorusi. Na dowód, że kara śmierci jest akceptowana przez społeczeństwo, władze w Mińsku przytaczają wyniki referendum z 1996 r., w którym Białorusini opowiedzieli się za jej stosowaniem. To nas jednak nie zraża. Nacisk Europy zarówno na USA i Chiny, jak i na Białoruś jest dla przeciwników kary śmierci w tych krajach bardzo ważny.
Źródło: Dziennik Metro