>>
Raport Metra: Dzień Przeciw Karze ŚmierciAmerykanin Troy Davis został skazany na karę śmierci za zamordowanie w 1991 r. policjanta Marka MacPhaila. Prokuratura nie przedstawiła w sądzie narzędzia zbrodni, bo takowego nie znaleziono. Nie przedstawiono też żadnych innych fizycznych dowodów, które łączyłyby Troya Davisa z morderstwem. Oskarżenie przeciwko niemu opierało się w całości na zeznaniach świadków, które były niespójne na etapie śledztwa, a także podczas procesu. Do dziś siedmiu z dziewięciu świadków uczestniczących w procesie odwołało lub zaprzeczyło swoim zeznaniom. Część z tych osób złożyło pisemne oświadczenia pod przysięgą, w których stwierdzają, że byli poddawani presji i zmuszani przez policję do zeznawania lub podpisywania nieprawdziwych zeznań przeciwko oskarżonemu.
Mimo to 17 marca tego roku amerykański sąd skazał Troya Davisa na karę śmierci. Nie miało znaczenia, że wątpliwości mieli nawet sędziowie, bowiem decyzja zapadła stosunkiem 4:3 na rzecz winy oskarżonego.
Surowego wyroku nie zmieniły też głosy nawołuje do złagodzenia kary. Specjalną rezolucję w sprawie Troya Davisa ogłosił nawet Parlament Europejski. Z całego świata płynęły też apele wzywające do zmiany podjętej przez sąd decyzji bądź przeprowadzenia ponownego procesu. Bez skutku. 23 września Troy miał zostać zamordowany w majestacie prawa. Jego życie w ostatniej chwili uratowały nowe dowody przedstawione przez obronę. Czy pomogą ocalić jego życie?
Każdy, kto chce zaprotestować przeciw skazaniu Troya Davisa na karę śmierci, może podpisać petycję na stronie
www.takeaction.amnestyusa.org.
Gdyby w Polsce obowiązywała kara śmierci...
Czy w polskich więzieniach siedzą osoby niewinne? - Tak - mówi Maria Ejchart, prawnik Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Jeszcze do niedawna część tych pomyłek skutkować mogła wyrokami śmierci
Klinika Prawa "Niewinność" Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, którą opiekuje się Maria Ejchart, na prośbę skazanych i oskarżonych zajmuje się wyszukiwaniem błędów popełnionych w postępowaniu karnym. Błędów, które doprowadziły lub mogą doprowadzić do niesłusznego skazania.
Z badań CBOS-u wynika, że spośród zwolenników kary śmierci w Polsce aż 60 proc. chce jej przywrócenia dla sprawców zabójstw. - Sprawa Marcina Ch. i Krzysztofa K. - gdyby kara śmierci w Polsce obowiązywała, obaj skazani najpewniej otrzymaliby właśnie taki wyrok. A sprawa budzi tyle wątpliwości, że można ją zaliczyć do sądowych pomyłek - mówi Maria Ejchart.
Giżycko w szoku11 października 1998 r. w Giżycku nieznani sprawcy brutalnie zamordowali braci Adama i Szymona N. Starszy, Adam, był przed zabiciem kopany i bity. Zabójcy wbili mu w gardło trzy kołki. Młodszego, który był świadkiem morderstwa, sprawcy utopili w jeziorze.
Ciała chłopców odnaleziono w listopadzie. W miasteczku zawrzało, mieszkańcy oczekiwali szybkiego złapania sprawców.
W grudniu policja zatrzymała trzy osoby. Sebastian S. i Piotr P. są jeszcze niepełnoletni. Oni i Robert T. wskazują dwóch kolejnych sprawców - Marcina Ch. i Krzysztofa K. Opierając się głównie na wyjaśnieniach trzech pierwszych zatrzymanych, policja dochodzi do wniosku, że dwaj ostatni byli prowodyrami morderstwa.
Sąd Apelacyjny w Białymstoku skazuje Marcina Ch. i Krzysztofa K. na dożywocie. Sąd Najwyższy oddala kasacje. Mieli wtedy ok. 20 lat. Dziś dobiegają trzydziestki. Nigdy nie przyznali się do winy. Wyrok opierał się wyłącznie na zeznaniach trzech współoskarżonych, którzy otrzymali niższe kary - 25, 8 i 7 lat więzienia.
WątpliwościPrawnicy Fundacji jeździli do Giżycka, rozmawiali ze skazanymi. Według nich nie ma twardych dowodów na udział Marcina Ch. i Krzysztofa K. w zbrodni. Proces był poszlakowy, a najważniejszą rolę odegrały zeznania pozostałych oskarżonych, którzy w ten sposób oddalali od siebie widmo surowszej kary.
Oto wątpliwości, które wylicza Maria Ejchart:
Motyw. Sądowi nigdy nie udało się ustalić, dlaczego Marcin Ch. i Krzysztof K. mieliby zabić. Odrzucił też - jako niewiarygodne - zeznania świadków sugerujące motywy, które mogli mieć pozostali oskarżeni. Sąd nigdy nie zweryfikował też informacji wskazujących, że Robert T. miał konflikt ze starszym z zamordowanych braci.
DNA. Badania nie wykazały związku obu oskarżonych ze sprawą.
Alibi. Sąd bez jasnego uzasadnienia odrzucił - jako niewiarygodne - zeznania potwierdzające alibi Marcina Ch. i Krzysztofa K.
Forma przesłuchań. Robert T. przyznał, że zeznania sugerowała mu policja. Cała trójka stwierdziła, że rozpoznanie Marcina Ch. i Krzysztofa K. w czasie okazania umożliwiły im informacje od policjantów.
Data zabójstwa. Niektórzy świadkowie twierdzą, że widzieli zamordowanych jeszcze parę dni po przyjętej przez sąd dacie zbrodni.
Co z naszą sprawą?Marcin Ch. i Krzysztof K. siedzą, bo - mimo wątpliwości prawników - praktycznie nie ma możliwości uchylenia im wyroku, chyba że pozostali skazani przyznają się, że ich bezpodstawnie pomówili. Ale na to są nikłe szanse.
Marcin Ch. i Krzysztof K. dzwonią do Fundacji regularnie co miesiąc. Zawsze z tym samym pytaniem: Co z naszą sprawą? Od skazania minęło kilka lat. Osoby winne w końcu przestałyby dzwonić - przekonuje Maria Ejchart.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl