>>
Cena zdrowia: czego zażąda SLD?Ani ekspertyzy konstytucjonalistów, ani prośby polityków nie przekonały Lecha Kaczyńskiego do rezygnacji z udziału w zaczynającym się w środę szczycie UE. - Prezydent jedzie - zapewniali wczoraj jego ministrowie. Nie robi na nich wrażenia ani to, że sprawami omawianymi w Brukseli zajmuje się premier, ani nawet fakt, że prezydent nie ma czym lecieć (rząd ma do dyspozycji dwa samoloty, ale pilot jednego z nich jest podobno chory. Drugim leci premier, a przepisy bezpieczeństwa nie pozwalają dwóm najważniejszym politykom podróżować razem). Kancelaria Prezydenta zapowiada, że jeśli będzie potrzeba, wyczarteruje sobie własny samolot lub poleci z prezydentem Litwy Valdasem Adamkusem.
- Klękam przed panem na kolanach i proszę nie jechać, proszę nie osłabiać naszej pozycji negocjacyjnej naszego kraju na tym ważnym szczycie - mówił wczoraj Radosław Sikorski na antenie Radia ZET. Apelował także sam premier: - Przygniatająca większość spraw omawianych w Brukseli dotyczy materii, w których decyzje podejmuje rząd. Obecność prezydenta jest zbędna - powiedział na konferencji prasowej.
Jeszcze raz Donald Tusk miał prosić prezydenta o zmianę decyzji późnym wieczorem. Na spotkanie w cztery oczy zaprosił go w weekend prezydent, ale... zaproszenie nie dotarło. Nowe przekazano wczoraj. Ale do zamknięcia tego wydania rozmowa między szefem rządu a prezydentem wciąż trwała. Jednak nic nie zapowiadało przełomu. Jeszcze przed spotkaniem Piotr Kownacki, szef Kancelarii Prezydenta, informował, że Lech Kaczyński nie ustąpi.
Co jeśli prezydent pojedzie do Brukseli? Przy unijnym stole są tylko dwa miejsca dla przedstawicieli każdego kraju. Zasiądzie więc przy nim premier i prezydent. Nie będzie miejsca dla ministra finansów, i to mimo że będzie omawiana kwestia kryzysu finansowego. Jeszcze większe perturbacje może wywołać wybór reprezentanta naszego kraju, podczas kolacji, na której będą omawiane sprawy tzw. pakietu klimatycznego. Może uczestniczyć w niej tylko szef delegacji, który w tym wypadku będzie prezydent. A to rząd od początku negocjuje z UE kwestie ograniczenia emisji dwutlenku węgla do atmosfery.
- Lech Kaczyński musi pamiętać, że to rząd odpowiada za politykę zagraniczną. Nie może mieć więc innego poglądu niż premier. Muszą więc je wcześniej uzgodnić - przypomina dr Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl