http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Prezydent z premierem w Brukseli. Czy Europa wie, z kim ma do czynienia?

Łukasz Antkiewicz
2008-10-15, ostatnia aktualizacja 2008-10-15 00:00

W Brukseli obyło się bez dyplomatycznej katastrofy. Ministrowie przy stole obrad ustąpili krzesła prezydentowi, który uparł się, by przylecieć na unijny szczyt. Ale Lech Kaczyński podczas pierwszego dnia obrad wiele do powiedzenia nie miał



Mimo sprzeciwu premiera Lech Kaczyński wczoraj dotarł do Brukseli czarterowym samolotem. Rano udał się tam prezydencki minister Michał Kamiński, aby zadbać o akredytację na szczyt, której Kaczyński nie miał. Do początku posiedzenia nie było wiadomo, czy jeden nadprogramowy przedstawiciel polskiej delegacji nie wywoła na obradach dyplomatycznego skandalu awanturą o krzesło. Co prawda czteroosobowe delegacje na szczycie mają jeszcze Rumunia i Czechy, ale tam od początku wszystko było uzgodnione. Do każdej delegacji na sali obrad przypisane są dwa miejsca. Tymczasem chętnych do ich zajęcia było aż czterech Polaków: premier, minister finansów, minister spraw zagranicznych i prezydent. - Wszyscy jesteśmy w pewnej konfuzji, ale jakoś trzeba będzie z tym żyć. Krzywdy nie zrobimy - mówił premier Donald Tusk. Miejsca prezydentowi ustąpił minister finansów Jacek Rostowski, choć w porządku obrad była kwestia kryzysu finansowego (rozważane jest powołanie unijnej komórki antykryzysowej). - Jesteśmy dżentelmenami - stwierdził minister po wyjściu z sali. Prezydent i premier zasiedli więc obok siebie. Radosław Sikorski po opuszczeniu sali obrad mówił: - Prezydent utrudnił nam zadanie, wygląda na to, że mamy dwie polityki zagraniczne. Europa nie wie, z kim ma do czynienia - mówił szef MSZ.

Gdy prezydent wyszedł, Rostowski wrócił na salę. Jak ujawnił prezydent w TVN 24, wychodząc z obrad, poprosił premiera, by zawołał go, gdy będą poruszane kwestie polityczne. Premier miał odpowiedzieć: - Prosić to ty sobie możesz.

W kolacji, na której omawiano kwestie niekorzystnego dla naszej gospodarki pakietu klimatycznego (chodzi o ograniczenie emisji dwutlenku węgla do atmosfery) oprócz premiera brał udział także prezydent.

Wieczorem Sikorski zapowiedział, że Polska nie da sobie narzucić pakietu i może zawetować wnioski końcowe szczytu. Wetem grożą też Włochy. Szczyt zakończy się dziś.



Dla "Metra"

Cyrk polityków zasłonił meritum

dr Robert Alberski

politolog z Uniwersytetu Wrocławskiego

Sprawy drugorzędne przykryły meritum, cyrk polityczny zasłonił to, o czym politycy będą decydowali na szczycie. A to sprawy ważne, dotyczą każdego z nas. Ten szum o samoloty, identyfikatory i krzesła to ogłupianie społeczeństwa. Politycy stracili okazję, by powiedzieć, o co będą walczyć w Brukseli. Wiedza Polaków o Unii jest niewielka. Przez takie hece większa nie będzie.



Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów