Mimo sprzeciwu premiera Lech Kaczyński wczoraj dotarł do Brukseli czarterowym samolotem. Rano udał się tam prezydencki minister Michał Kamiński, aby zadbać o akredytację na szczyt, której Kaczyński nie miał. Do początku posiedzenia nie było wiadomo, czy jeden nadprogramowy przedstawiciel polskiej delegacji nie wywoła na obradach dyplomatycznego skandalu awanturą o krzesło. Co prawda czteroosobowe delegacje na szczycie mają jeszcze Rumunia i Czechy, ale tam od początku wszystko było uzgodnione. Do każdej delegacji na sali obrad przypisane są dwa miejsca. Tymczasem chętnych do ich zajęcia było aż czterech Polaków: premier, minister finansów, minister spraw zagranicznych i prezydent. - Wszyscy jesteśmy w pewnej konfuzji, ale jakoś trzeba będzie z tym żyć. Krzywdy nie zrobimy - mówił premier Donald Tusk. Miejsca prezydentowi ustąpił minister finansów Jacek Rostowski, choć w porządku obrad była kwestia kryzysu finansowego (rozważane jest powołanie unijnej komórki antykryzysowej). - Jesteśmy dżentelmenami - stwierdził minister po wyjściu z sali. Prezydent i premier zasiedli więc obok siebie. Radosław Sikorski po opuszczeniu sali obrad mówił: - Prezydent utrudnił nam zadanie, wygląda na to, że mamy dwie polityki zagraniczne. Europa nie wie, z kim ma do czynienia - mówił szef MSZ.
Gdy prezydent wyszedł, Rostowski wrócił na salę. Jak ujawnił prezydent w TVN 24, wychodząc z obrad, poprosił premiera, by zawołał go, gdy będą poruszane kwestie polityczne. Premier miał odpowiedzieć: - Prosić to ty sobie możesz.
W kolacji, na której omawiano kwestie niekorzystnego dla naszej gospodarki pakietu klimatycznego (chodzi o ograniczenie emisji dwutlenku węgla do atmosfery) oprócz premiera brał udział także prezydent.
Wieczorem Sikorski zapowiedział, że Polska nie da sobie narzucić pakietu i może zawetować wnioski końcowe szczytu. Wetem grożą też Włochy. Szczyt zakończy się dziś.
Dla "Metra"
Cyrk polityków zasłonił meritum
dr Robert Alberski
politolog z Uniwersytetu Wrocławskiego
Sprawy drugorzędne przykryły meritum, cyrk polityczny zasłonił to, o czym politycy będą decydowali na szczycie. A to sprawy ważne, dotyczą każdego z nas. Ten szum o samoloty, identyfikatory i krzesła to ogłupianie społeczeństwa. Politycy stracili okazję, by powiedzieć, o co będą walczyć w Brukseli. Wiedza Polaków o Unii jest niewielka. Przez takie hece większa nie będzie.
Źródło: Dziennik Metro