- Znamy bardzo dobrze biografię Jana Pawła II. Czy "Świadectwo" może nas czymś zaskoczyć?
W innym przypadku nie byłoby sensu robić kolejnego filmu o Janie Pawle II. Scenariusz bazuje oczywiście na książkowym "Świadectwie", jednak informacji, ciekawostek o papieżu szukaliśmy w wielu innych źródłach. Film pokazuje wiele momentów prywatnych z życia Jana Pawła II, np. jak wymykał się z Watykanu, jak rozmawiał z najbliższymi o osobistych dylematach. Bardziej niż książka wchodzi w psychikę Wojtyły - pokazuje problemy, przed którymi stał papież i wyjaśnia wybory, których dokonuje. Widzowie zobaczą też sporo nieznanych jeszcze materiałów archiwalnych, także z lat młodości Jana Pawła II.
- Będą jakieś niespodzianki?
Mogę uchylić rąbka tajemnicy i wspomnieć np. o nagraniu, które zachowało się z ingresu Karola Wojtyły na kardynała z 1967 roku. Zarejestrował je ośmiomilimetrową amatorską kamerą kolega Wojtyły, który przyjechał na ingres. Był to abp Tadeusz Pieronek.
- Połączenie dokumentu z elementami fabuły to dość nietypowa forma.
To pierwszy taki film kinowy. Po prostu kamery nie zdołały zarejestrować wielu ważnych sytuacji, bo też nie mogło ich przy nich być. To są właśnie te sytuacje z życia prywatnego papieża. Staraliśmy się bardzo precyzyjnie odtworzyć je na podstawie opowieści kardynała Dziwisza. Kardynał jest znakomitym rozmówcą: opowiada nam o takich faktach, że nie mieliśmy innego wyjścia. Ta opowieść wręcz domagała się zupełnie nowej formy.
- Do filmu zaangażowaliście Michaela Yorka. Jak się z nim współpracowało?
Michael nie jest typową hollywoodzką gwiazdą. W przeciwieństwie do wielu innych znanych aktorów jest świetnie wykształcony. To absolwent historii na Oksfordzie. Jako aktor początkowo skupiał się na grze w teatrach szekspirowskich. Z filmem zaczął się wiązać dopiero po trzydziestce. Tu nie ma mowy o awanturach na planie czy fochach. Zdyscyplinowany, sumienny profesjonalista.
- Czy "Świadectwo" może też być interesujące dla niewierzących?
Choćby ze względu na kulisy wydarzeń historycznych, których Karol Wojtyła przecież był częścią i motorem. "Świadectwo" nie jest filmem religijnym, ale opowieścią o pewnej epoce w światowej historii.
Źródło: Dziennik Metro