http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Zaszachowaliśmy Unię koalicją

Kinga Graczyk
2008-10-16, ostatnia aktualizacja 2008-10-16 00:00

Polska zablokowała w Brukseli rozwiązania, które groziły nam gigantycznymi podwyżkami cen prądu. I zrobiliśmy to zdobywając poparcie ośmiu innych państw, a nie tylko strasząc całą Unię polskim wetem


Fot. DOMINIQUE FAGET AFP
GALERIA ZDJĘĆ
- Odetchnęliśmy z ulgą. Po to tu przyjechaliśmy - triumfował po szczycie premier Donald Tusk. - To sukces Polski - wtórował mu prezydent Lech Kaczyński.

Sukces polega na zablokowaniu niekorzystnych dla nas postanowień tzw. pakietu klimatycznego, który ma być przyjęty na szczycie UE w grudniu. Zakłada on m.in., że kraje Unii do 2020 r. zmniejszą emisję szkodliwego dwutlenku węgla do atmosfery o 20 proc. Z koniecznością ochrony środowiska wszyscy się w Unii zgadzają, ale groźne dla Polski były metody, jakimi ma to być osiągnięte.

>> Awantura na szczycie, a prąd i tak zdrożeje

Unia planowała, że od 2013 r. ci, którzy będą chcieli legalnie wpuścić do atmosfery określoną ilość ton dwutlenku węgla (np. elektrownie), będą musieli płacić za specjalne zezwolenia wydawane przez Komisję Europejską. Kupowanie zezwoleń odbywałoby się na aukcjach. Bogate państwa takie jak Francja czy Niemcy, które mają nowoczesny i nietrujący środowiska przemysł, nie miałyby z tym problemu, bo nie potrzebują wielu zezwoleń. Ale biedniejszym krajom takim jak Polska - której energetyka w 96 proc. opiera się na węglu, przez co nasze elektrownie wypuszczają w powietrze masy dwutlenku węgla - groziłoby to katastrofą. Rząd wyliczył, że konieczność kupowania zezwoleń spowodowałaby gigantyczne - sięgające nawet 90 proc. - podwyżki cen prądu.

Nasza delegacja pojechała do Brukseli z zamiarem zablokowania tych rozwiązań. Udało się dopiero na spotkaniu ostatniej szansy Donalda Tuska z Nicolasem Sarkozym, tuż przed zakończeniem szczytu. - Sukces zawdzięczamy zbudowaniu koalicji ośmiu państw (prócz Polski to: Węgry, Słowacja, Litwa, Łotwa, Estonia, Bułgaria i Rumunia) - podkreśla Tusk. Poparli nas także Włosi. Premier Berlusconi przyznał, że włoskie firmy nie udźwigną kosztów unijnych regulacji.

W efekcie postanowiono, że ostateczna decyzja co do pakietu klimatycznego zostanie w grudniu podjęta jednomyślnie. To precedens, bo zwyczajowo decyzje w sprawach gospodarczych podejmowane są większością głosów. Jeśli jakiekolwiek państwo - w tym Polska - uzna, że zapisy paktu są dla niego niekorzystne, może je w grudniu zawetować i wtedy pakt nie wejdzie w życie. Tusk nie pozostawił wątpliwości, że Polska jest gotowa na weto: - Jeśli pakiet będzie dla nas za trudny, to go nie będzie.

W praktyce do weta prawdopodobnie nie dojdzie, bo Francja, Niemcy i inne państwa popierające pakiet zadeklarowały, że wezmą pod uwagę stanowisko "ósemki" i "poszukają rozwiązań dla krajów, które wyrażały swój niepokój". Jedną z propozycji jest, by do wolnego handlu zezwoleniami na CO2 dochodzić stopniowo, do 2020 r. To dałoby Polsce siedem dodatkowych lat na przestawienie przemysłu na mniej szkodliwy dla środowiska.

>> Spór prezydenta z premierem wokół szczytu UE

Choć nasz prezydent i premier ogłosili wspólny sukces na szczycie, później atmosfera znów się popsuła: do kraju wrócili osobno. Donald Tusk rządowym, a Lech Kaczyński wyczarterowanym samolotem.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl



Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów