http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Sejm za reformą zdrowia

Anita Karwowska, Łukasz Antkiewicz
2008-10-21, ostatnia aktualizacja 2008-10-21 00:00

Szpitale będą musiały przekształcił się w spółki - tak zadecydował wczoraj głosami koalicji Sejm. SLD w ostatniej chwili wycofał się z poparcia projektów reformujących służbę zdrowia. Nie wiadomo, czy pomoże przy odrzuceniu prezydenckiego weta. Jeśli nie, projekt przepadnie


Fot. Sławomir Kamiński / AG
SERWISY
Rząd wygrał batalie o zdrowie

Do późnych godzin wieczornych trwały wczoraj w Sejmie głosowania nad pakietem sześciu ustaw zdrowotnych przygotowanych przez rząd. Reforma służby zdrowia była jednym z czołowych haseł wyborczych Platformy Obywatelskiej. Jej głównym założeniem była komercjalizacja publicznych szpitali, czyli ich obowiązkowe przekształcenie w spółki kapitałowe. Ma to zapobiec dalszemu zadłużaniu się szpitali (dzisiaj ich dług sięga 10 mld zł) oraz spowodować lepsze zarządzanie placówkami. Ustawy mają wejść w życie od nowego roku. Szpitale będą miały od tego czasu dwa lata na przekształcenie się w spółki.

Zanim doszło do głosowania, do debaty o reformie służby zdrowia włączył się prezydent Lech Kaczyński, który wczoraj zaprosił do siebie na konsultacje byłych ministrów zdrowia - Zbigniewa Religę z PiS oraz Marka Balickiego z Nowej Lewicy. Obaj byli szefowie resortu zdrowia są przeciwnikami proponowanych przez Platformę Obywatelską reform, chociaż zgadzają się, że zmiany w służbie zdrowia są potrzebne.

Koalicja po raz kolejny musiała więc odpierać zarzuty opozycji, która twierdzi, że przyjęte ustawy doprowadzą do prywatyzacji publicznych szpitali, co w konsekwencji może utrudnić jeszcze bardziej niż dzisiaj dostęp do lekarzy.

- To, co proponuje PO, to nie reforma, to jest antyreforma, bo nie ma w niej pacjenta. Obowiązkowe przekształcenie w spółki, a więc sytuacja, w której wszystko stawiamy na zysk, jest przeciwko pacjentowi - mówił wczoraj w Sejmie Zbigniew Religa.

- Każdy, kto broni dzisiejszego systemu ochrony zdrowia, niech stanie tutaj i powie polskim pacjentom, że jest dobrze. Niech się na to odważy. My chcemy skrócić kolejki, zapewnić pacjentom dostęp do leczenia. Kto jest przeciw tym ustawom, jest przeciwko pacjentowi - broniła ustaw minister zdrowia Ewa Kopacz z PO.

Po kilkugodzinnej batalii głosami PO i PSL przyjęto ustawę o komercjalizacji szpitali. Posłowie koalicji odrzucili większość poprawek opozycji. Głosami Platformy i ludowców postanowiono, że przekształcenia będą obligatoryjne, a samorząd nie będzie miał zagwarantowanych udziałów w spółkach prowadzących szpitale. Jedyne, na co zgodziła się koalicja, to zapis, że szpital będzie miał obowiązek udzielić pomocy pacjentowi, którego życie lub zdrowie jest zagrożone (poprawka Lewicy).

Głównym rozgrywającym wczorajszej debaty okazała się jednak nie Platforma Obywatelska, ale Lewica. Koalicji zależało na zdobyciu poparcia SLD, by mieć wystarczającą liczbę głosów do odrzucenia zapowiedzianego przez prezydenta weta. Jeszcze w poniedziałek wszystko wskazywało na to, że Platforma jest z nim dogadana. W trakcie prac komisji zdrowia nad ustawami posłowie zgodzili się przyjąć poprawkę SLD, która zmienia pierwotną koncepcję reformy autorstwa PO. W jej myśl majątek szpitala (budynki i teren, na którym stoi) będzie mógł być jedynie dzierżawiony, a nie przejęty przez spółkę.

Ale wczoraj okazało się, że posłom lewicy to nie wystarcza.

- To za mało. Zgłosiliśmy dużo więcej poprawek, które potem odrzucono. Tym samym odrzucono naszą filozofię myślenia. A my na prywatyzację ukrytą nie zgodzimy się - stwierdził Grzegorz Napieralski, szef Sojuszu, zaraz po obradach klubu Lewicy, który rozmawiał o reformie zdrowotnej.

Skąd taka nagła zmiana decyzji? Jak ujawniają nam politycy lewicy, negocjacje z Platformą w sprawie poparcia ustaw zdrowotnych prowadził Wojciech Olejniczak, szef klubu. Ich efekt nie spodobał się Napieralskiemu, który liczył na więcej, dlatego zaczął forsować propozycję odrzucenia ustaw. Wczoraj przez kilka godzin na dwóch posiedzeniach klubu politycy spierali się w tej sprawie. Szef SLD postawił na swoim.

Takiego biegu wydarzeń nie spodziewała się nawet PO. Zbigniew Chlebowski, szef Klubu Parlamentarnego PO, nie krył zaskoczenia. - Wszystko przecież z SLD ustaliliśmy - twierdził. Ewa Kopacz, minister zdrowia, na sejmowym korytarzu komentowała: - Liczyliśmy na to, że SLD podejmie odpowiedzialną decyzję. Tak się nie stało.

Teraz ustawami zajmie się Senat, prawdopodobnie już w przyszłym tygodniu. PO będzie miała ostatnią szansę, żeby ocalić reformę. SLD stawia warunek - jeżeli senatorowie PO (Lewica nie ma w Senacie ani jednego przedstawiciela) uwzględnią poprawki, o które walczy Sojusz, to pomogą odrzucić prezydenckie weto. - Najważniejsza dla nas jest ta, która zapewnia samorządom więcej niż połowę akcji w tworzonych spółkach - mówi jeden z polityków Lewicy. Oficjalnie politycy PO zapowiadają, że na kolejne poprawki się nie zgodzą. Nie wykluczają jednak kolejnych rozmów z SLD.

Podziel się swoją opinią: metro@agora.pl









Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów