Dr Yvonne Kelly z londyńskiej uczelni twierdzi, że u dzieci, których matki podczas ciąży sporadycznie sięgały po alkohol (do dwóch jednostek tygodniowo, czyli jedno duże piwo lub dwie lampki wina), problemy w zachowaniu występują o 40 proc. rzadziej, mniej jest też problemów z nadpobudliwością maluchów. Naukowcy przeprowadzili badanie wśród niespełna 13 tys. dzieci. Jak z nich wynika, dzieci popijających matek osiągały lepsze wyniki w testach językowych, lepiej rozpoznawały kształty, kolory i litery! - Powodem tego może być także fakt, że osoby, które piją czasem alkohol, łatwiej odnajdują się w grupie niż abstynenci - tłumaczy wyniki swoich badań Kelly. Badaczka zastrzega jednak, że nawet jeżeli wyniki jej badań dowodzą, że sporadyczne picie alkoholu może mieć pozytywny wpływ na rozwój w pierwszych trzech latach życia, to nie wiadomo, jak wpływa na rozwój dziecka w późniejszym wieku.
Polscy specjaliści nie wierzą w odkrycie brytyjskich uczonych. - Nie mamy wątpliwości, że alkohol w każdych ilościach pity w czasie ciąży może mieć negatywny wpływ na rozwój dziecka. Szczególnie bulwersująca jest teoria, że dzieci wychowywane przez rodziców, którzy piją alkohol, miałyby łatwiej nawiązywać społeczne kontakty. Idąc tym tropem, można stwierdzić, że budowania relacji międzyludzkich powinniśmy się uczyć pod wpływem środków psychoaktywnych, bo one hamują nasze emocje. Przecież to absurd - mówi Teresa Jadczak-Szumiło, psycholog z Pracowni Psychologicznej ITEM, ekspert kampanii społecznej "Ciąża bez alkoholu".
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl