Bośniacka lokomotywa Kolejorza Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski zachowali szansę na awans do półfinału turnieju Masters Cup w Szanghaju. Polski debel pokonał wczoraj parę Lukas Dlouhy (Czechy) i Leander Paes (Indie) 7:6, 6:3. Było to pierwsze zwycięstwo Polaków w historii tego turnieju (dwa lata wcześniej przegrali wszystkie mecze).
Nasi tenisiści byli zdeterminowani i żądni rewanżu za poniedziałkową porażkę z Kanadyjczykiem Danielem Nestorem i Serbem Nenadem Zimonjicem. Ewentualna przegrana we wczorajszym meczu oznaczała koniec marzeń o wyjściu z grupy w chińskim turnieju. Tymczasem Polacy, którzy w Szanghaju znaleźli się dzięki rezygnacji z gry pary deblistów z Izraela, zapowiadali, że na fazie grupowej nie poprzestaną. - Naszym celem minimum jest półfinał - przekonywał przed rozgrywkami Fyrstenberg. Dlatego od początku meczu ruszyli do ataku, lecz szybko napotkali na opór rywali. W efekcie pierwszy set był bardzo wyrównany, a rozstrzygnięcie nastąpiło dopiero w tie-breaku. Ten ułożył się dla Fyrstenberga i Matkowskiego znakomicie - szybko odskoczyli rywalom na 4:1 i bez problemów wygrali całe starcie. Na początku drugiej partii polska para wyraźnie zaspała i dała wyjść przeciwnikom na prowadzenie 3:1. Polacy jednak w porę się przebudzili i już w kolejnym gemie przełamali serwis rywali. Fyrstenberg i Matkowski bez większych przeszkód wygrali także kolejne cztery gemy. W piątek polski debel zmierzy się ze Szwedem Jonasem Björkmanem i Kevinem Ullyettem z Zimbabwe, z którymi ostatnio Polacy przegrali. Zwycięzca tego pojedynku awansuje do półfinału turnieju i znajdzie się w grupie czterech najlepszych tenisowych par świata.
Podziel się swoimi wrażeniami: metro@agora.pl