Kryzys zabiera pracęKilkudziesięciu nauczycieli z ośrodka szkolno-wychowawczego dla głuchych uczyło się kląć, by reagować, gdy robią to ich uczniowie
Ośrodek przy ul. Łuckiej, w samym centrum Warszawy, nie różni się specjalnie od innych szkół ponadpodstawowych. Młodzi ludzie uczą się w liceum profilowanym, przygotowują do zawodu kucharza czy technologa żywności. Tyle że cała szkoła liczy ok. 150 wychowanków, a w klasach jest po osiem osób. Większość uczniów nie słyszy lub słyszy słabo i porozumiewa się językiem migowym. Nastolatkom, podobnie jak ich słyszącym rówieśnikom, nie przeszkadza to jednak w używaniu przekleństw. Zwłaszcza że dla słyszących pedagogów migane przekleństwa to czarna magia.
- U głuchych znaczenie mają nie tylko gesty, ale również mimika, sposób ułożenia ciała. Wielu niesłyszących, przeklinając, używa ukrytych migów, dla osoby postronnej niemających żadnego znaczenia - wyjaśnia Piotr Wojda, specjalista od języka migowego, który uczy w ośrodku i na KUL. - Nie jest dobrze, jeśli widzi się mig kierowany do nas i nie rozumie jego znaczenia - przekonywał naukowiec.
Poprowadził też szkolenie dla nauczycieli z wulgaryzmów w języku migowym. Z wyświetlanych slajdów można było dowiedzieć się, że od prostego określenia męskiego narządu płciowego pochodzi kilkanaście innych słów oznaczających zdenerwowanie dyskutanta albo przeraźliwą nudę. A określenie "jeb" przyczyniło się do powstania aż kilkudziesięciu różnorodnych określeń.
Najciekawszą częścią szkolenia była zdecydowanie część praktyczna. Piotr Wojda pokazywał - w sensie dosłownym - intensywnie gestykulując rękoma i strojąc przy tym grymasy.
- To samo słowo migane wolniej, bez specjalnego wyrazu twarzy oznaczać może przekleństwo rzucone jako przerywnik zdania - mówi Wojda. - A słowo migane z grymasem, szybkim wymachem rąk czy wskazaniem innej osoby jest już obelgą.
Przykład? Ruch ręką z charakterystycznie wyciągniętymi palcami to luźno rzucone k Ale przy szybkim ruchu dłoni w stronę słuchającego oznacza nic innego jak tylko określenie: Ty k
Popularnym ostatnio wśród młodzieży z Ośrodka zachowaniem jest pukanie pięścią o stół. Żaden z uczestników szkolenia nie był pewien, co on znaczy.
- Być może uczniowie sobie wymyślili taki znak, a być może to także jakieś przekleństwo typu, mówiąc delikatnie, spadaj - podejrzewa Wojda. - Powinniśmy zwracać uwagę na to, co pokazują uczniowie, choć by to zrozumieć, trzeba mieć naprawdę sprawne oko - dodaje.
- Ale reagować trzeba - mówi jedna z nauczycielek. - Pamiętam, kiedy jedna z uczennic zamigała do koleżanek: o idzie ta k Nie spodziewała się, że zwrócę jej uwagę, że to zrozumiem. Dziś jesteśmy "najlepszymi koleżankami".
Co ciekawe, wulgaryzm w języku miganym żyć może znacznie dłużej niż obraźliwe słowo na murze. W Instytucie Głuchoniemych na pl. Trzech Krzyży w Warszawie wisi obraz, na którym widnieje ks. Jakub Falkowski, twórca szkoły. Według znawców języka migowego trzyma ręce w geście oznaczającym najstarszy zawód świata.
Głusi klną tak jak słyszącyKrzysztof Olszewski: Jak się pan nauczył miganych przekleństw.Piotr Wojda: Wywodzę się z tego środowiska. Mam niesłyszących rodziców. Na co dzień rozmawiam też z osobami, które posługują się tym językiem
Język migany jest bardzo kreatywny, skoro nawet zmarszczenie czoła oznacza jakiś gest. Kiedy powstały migane przekleństwa.- Są znaki, które powstały dawno temu, ale też takie, które rodzą się z potrzeby chwili. Są formą umowną w danym momencie, np. po to, by kogoś obrazić.
Jak dzieci głuche uczą się przekleństw, skoro nie mają szansy poznać ich od swoich słyszących rówieśników?- Od innych głuchych. Mogą nie zrozumieć raz, drugi i trzeci pewnego migu czy zestawu migów, ale kiedy odczują negatywne emocje, to zwrócą uwagę na jego znaczenie. I wtedy taki znak zapamiętają.
Czy głusi klną częściej niż słyszący?