>>
Szkolenie z przekleństw"Littlest Pet Shop to najnowsza linia zabawek, specjalnie dla dzieci, które kochają zwierzęta! Teraz każdy może mieć tyle zwierzaków, ile tylko zechce!" - nęci powabny głos. Zaraz potem różowa i błyszcząca lalka woła: "Zrób mi bajecznie kolorowe pasemka na włosach, pomaluj mi paznokcie, zrób makijaż, a na koniec obsyp moje ciało delikatnym brokatem". Potem dziecko jest informowane, że żeby być szczęśliwe, powinno jeszcze posiadać fontannę z piłek, interaktywnego pieska, grę zręcznościową, w której trzeba łapać motyle w siatki, magiczną głowę lalki do stylizacji, no i hit sezonu - kosmicznego Bajkoczytacza (konkurencyjne dla rodzica urządzenie w kształcie składanej teczki, które samo czyta tekst jednej z wielu do nabycia wymiennych książeczek). Tak dziś - miesiąc przed Gwiazdką - wygląda blok reklamowy w jednym z kanałów dla dzieci. Skutek?
- Lista prezentów mojego syna to wypunktowany przegląd reklam sprzed wieczorynki. Rozumiem, że sklepy i firmy robią, co mogą, by sprzedać produkty, ale czy to nie przesada zaczynać świąteczną indoktrynację dzieci już w połowie listopada? - żali się Przemek z Łodzi.
- To pranie mózgów. Czy to jest w ogóle legalne? - irytuje się mama pięcioletniego Staśka, tłumacząc, że w przedszkolu jej syna już trwa licytacja, kto dostanie jaki prezent.
- Dzieci odgrywają dziś coraz większą rolę w zachowaniach zakupowych rodziców, dlatego nic dziwnego, że firmy starają się to wykorzystywać i uciekają się do coraz mocniejszych bodźców - mówi Konrad Drozdowski, zastępca dyrektora Związku Stowarzyszeń Rada Reklamy, która stoi na straży przestrzegania w naszym kraju etyki reklamy i piętnuje te nieetyczne.
Jednak czy aby faktycznie w większości reklam skierowanych do dzieci nie ma manipulacji? Sylwia Chutnik, prezeska fundacji MaMa, zwraca uwagę, że reklamy skierowane dla dzieci przedstawiają oferowane zabawki w specyficzny sposób. - Produkty są umieszczone w kolorowej, błyszczącej, bajkowej scenerii, przy akompaniamencie atrakcyjnej muzyki i roześmianych dzieci. Nic dziwnego, że maluchy, widząc to wszystko, krzyczą, że chcą to mieć. Równocześnie często nie zdają sobie sprawy, że zabawka jest tylko częścią prezentowanej w reklamie rzeczywistości. To perfidia - mówi.
Jak łatwo manipulować dzieckiem, potwierdza ośmioletni Kuba: - Zobaczyłem w telewizji kolorowe roboty. Strasznie chciałem je mieć, bo w reklamie było widać, że się same ruszają. Były super. Dopiero mama mi wytłumaczyła, że to zwykłe takie figurki.
- Mój syn długo wierzył, że jak zje pewien baton, to ten doda mu energii. Musiałam mu wytłumaczyć, czym jest energia i że to tylko reklamowa bajka - potwierdza Chutnik.
Kodeks etyki reklamy dopuszcza, by dziecięce reklamy wykorzystywały np. cukierkowe, mieniące się kolory. Jednak to nie znaczy, że wszystko jest dozwolone.
- Niedopuszczalne jest np. to, żeby reklamy zachęcały dzieci, by te namawiały rodziców do zakupu określonej zabawki - tłumaczy Drozdowski.
Jakie jeszcze chwyty są zakazane w reklamach zabawek?
- Reklamy nie mogą sugerować, że ich mama lub tata - jeśli nie kupią konkretnej zabawki - są gorszymi rodzicami;
- Nie mogą podważać autorytetu rodziców ich gustów lub upodobań;
- Zakazane jest sugerowanie, że posiadanie konkretnej zabawki może zapewnić dziecku przewagę nad innymi albo że jej nieposiadanie odniesie odwrotny skutek;
- Reklama nie może sugerować dziecku, że kosztuje tak niewiele, że stać na nią każdego.
Jak tłumaczy Drozdowski, rodzic, jeśli dojdzie do wniosku, że jakaś reklama łamie którąś z powyższych zasad, może złożyć skargę do Komisji Etyki Reklamy. Po jej rozpatrzeniu Komisja może zasugerować reklamodawcy wprowadzenie zmian w spocie telewizyjnym. - Choć Komisja nie ma uprawnień, by definitywnie zakazać reklamy, to w praktyce firmy stosują się do jej zaleceń, bojąc się utraty dobrego wizerunku - tłumaczą eksperci.
Najprostszy sposób złożenia skargi? Wypełnienie formularza na stronie
www.radareklamy.pl.
>>
Kupić czy powiedzieć "nie"? Przeczytaj rady psychologaCzy reklamy dla dzieci powinny być zakazane? Jak twoje dziecko reaguje na kolorowe spoty w telewizji? Napisz: metro(at)agora.pl