- To naturalne, że reklama wpływa na gusta dzieci, i nie ma w tym nic złego. Ważne jednak, by rodzic wykorzystał sytuację, w której dziecko - widząc reklamę zabawki - zwraca się do niego z postulatem: "Kup mi to". Zamiast ucinać temat na zasadzie: "nie kupię ci tego", lub stwierdzenia dla świętego spokoju: "Dobrze, będziesz to miał", powinniśmy raczej rozpocząć dyskusję i zapytać np.: "Co ci się w tej zabawce podoba?". To pokaże dziecku, że jesteśmy zainteresowani tym, co mówi. Zupełnie niewychowawcze jest obiecywanie kupna jakiejkolwiek zabawki tylko z powodu dziecięcej zachcianki. To może przenosić się potem na sytuacje życiowe. Dziecko przyzwyczajane do schematu "mam wszystko, co chcę", może łatwiej wpaść we frustrację wraz z pierwszymi życiowymi niepowodzeniami i trudniej znosić porażki. Poza tym kiedyś w sprawie gwiazdkowych prezentów dzieci pisały listy do św. Mikołaja, więc rodzic mógł dziecku powiedzieć, że to on zadecyduje o prezencie. Dziś, gdy wiedzą, do kogo trzeba się zwracać w sprawie prezentu, sprawa jest trudniejsza. Jednak wciąż zamiast deklarować: kupię, nie kupię - warto powiedzieć, że prezent gwiazdkowy polega na tym, że to zawsze jest niespodzianka.
Źródło: Dziennik Metro