
Gordon Strachan, menedżer Celticu Glasgow, którego bramkarzem jest Boruc, pozwolił Polakowi odwiedzić ojczyznę, by w niej zawodnik szybciej wracał do zdrowia po niedawnym zabiegu kolana. - Boruc miał spędzać czas z żoną i dzieckiem, tymczasem imprezuje - grzmi "Daily Record". To reakcja na materiał opublikowany przez "Fakt". Na zdjęciach dziennika widać, jak Boruc całuje się z kobietą, która nie jest jego żoną, poza tym pije piwo i pali cygaro.
Szkocka gazeta przytacza wypowiedź Strachana z ubiegłego tygodnia. - Artur wariuje, kiedy nie może grać, więc pozwoliliśmy mu lecieć do Polski na kilka dni - mówił wtedy szkoleniowiec. - Boruc został sfotografowany w jednym z warszawskich centrów handlowych. Na zdjęciach całuje tajemniczą kobietę, pali cygara i pije piwo - oburza się teraz dziennik. Reprezentanta Polski krytykuje także szkockie wydanie "The Sun". - Boruc ma coraz gorsze relacje z żoną, a także z Celtikiem - zauważa tabloid, który publikuje listę kontrowersyjnych, a nawet skandalicznych zachować zawodnika. Jest ich aż dwanaście, a wśród nich m.in. 50 tysięcy funtów kary za łamanie klubowego regulaminu, grzywna za pokazywanie kibicom środkowego palca, prowokowanie fanów Glasgow Rangers i niepodawanie ręki piłkarzom tego klubu, a także najlepiej znana polskim kibicom sprawa wyrzucenia z reprezentacji Polski za pijackie ekscesy we Lwowie. - Kłopoty nie opuszczają Boruca. On zawsze znajdzie jakiś zły powód, żeby trafić na czołówki gazet - podsumowuje "The Sun", trafnie zauważając, że przez trzy lata gry na Wyspach Boruc solidnie zapracował sobie na kiepską opinię.
Na razie na łamach szkockiej prasy sprawy niesportowego trybu życia nie skomentował żaden z przedstawicieli Celticu. Ale "Daily Record" twierdzące, że Strachan jest rozwścieczony, powołuje się na źródło zbliżone do klubu. - Jak tylko wysiadł z samolotu, myślał o alkoholu, a miał regenerować siły. Strachan dał Borucowi kilka dodatkowych dni wolnego, by był gotów na mecz z Aalborgiem w Lidze Mistrzów - podkreśla tajemnicze źródło.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl