Polska wita DalajlameJuż sama zapowiedź spotkania z przywódcą Tybetańczyków w Gdańsku wywołała furię władz w Pekinie. Groziły, że kontakt z Dalajlamą nie pozostanie bez konsekwencji dla stosunków pomiędzy Chinami a Polską i Francją. Dla Pekinu XIV Dalajlama pozostaje wichrzycielem, który dąży do oderwania Tybetu. Gdy któryś ze znaczących polityków zamierza się z nim spotkać, grożą.
Tym razem groźby na nic się zdały. Sobotnie spotkanie Nicolasa Sarkozy'ego z Dalajlamą doszło do skutku. - Jako prezydent Francji i szef prezydencji Unii Europejskiej mam pełną swobodę tego, z kim się spotykam - powiedział później. - Dalajlama zapewnił mnie, że nie dąży do oderwania Tybetu od Chin, lecz walczy o przestrzeganie praw człowieka - dodał. Mimo to Chiny natychmiast potępiły spotkanie. Rządowa agencja Xinhua nazwała zachowanie prezydenta Francji "oportunistycznym, nierozważnym i krótkowzrocznym zbliżeniem, które ma na celu manipulowanie kwestią Tybetu". Pekin podkreślił też, że działanie francuskiego przywódcy nie tylko rani uczucia Chińczyków, ale także negatywnie wpłynie na relacje obu państw. Chińscy nacjonaliści już zaproponowali bojkot francuskich produktów, by ukarać prezydenta Nicolasa Sarkozy'ego.
W sobotę z Dalajlamą spotkał się także premier Donald Tusk. Pytany przez dziennikarzy, czy nie obawia się, że to spotkanie wpłynie na relacje Polski z Chinami, premier odpowiedział: Gdańsk to dobre miejsce, aby słabszym i niepewnym swej przyszłości okazywać solidarność.
Napisz co o tym myślisz: metro@agora.pl