Abolicja miała ułatwić Polakom pracującym w latach 2002-07 za granicą rozliczyć się z fiskusem. Stosowne dokumenty powinni przesłać wszyscy Polacy, niezależnie od tego, czy już wrócili do kraju, czy nadal zamierzają pozostać na emigracji. Mają na to czas do 6 lutego, ale już teraz wiadomo, że niewielu z tej możliwości skorzysta.
Według danych Ministerstwa Finansów do końca listopada ub.r. wnioski złożyło zaledwie 18 381 osób, choć według szacunkaów, w ostatnich latach za granicę wyjechało ok. 2 mln rodaków. - Polacy z rozliczeniem się czekają zwykle do ostatniej chwili, dlatego liczba ta może się jeszcze zwiększyć. Jednak nie przypuszczamy, by znacząco - usłyszeliśmy w Ministerstwie Finansów. - Sądzę, że liczba osób, które złożą wniosek, ostatecznie osiągnie kilkadziesiąt tysięcy - prognozuje Michał Grzybowski, doradca podatkowy z Ernst & Young.
Ta liczba nie szokuje, biorąc pod uwagę, że emigranci demonstrowali w tej sprawie przed ambasadami, niektórzy uzależniali od tego decyzję o ewentualnym powrocie do kraju. Abolicja była jednym z punktów programu Platformy przed wyborami w 2007 r. Uchwalono ją w końcu w sierpniu ub.r.
- Słyszałam o abolicji, ale nie wiem dokładnie, o co w niej chodzi. Nie zamierzam na razie wracać do Polski, więc rozliczę się w Wielkiej Brytanii - mówi Kamila Stec, kelnerka pracująca od trzech lat na londyńskim Soho. - Będę się martwił rozliczeniami z polskim fiskusem dopiero po powrocie do kraju. Na razie nie zamierzam wyjeżdżać z Anglii. Wystarczy, że tu się rozliczę - dodaje Robert Kuźniarski od czterech lat remontujący domy w południowej Anglii.
• Urzędy skarbowe wydały do tej pory 1796 decyzji. Oddały emigrantom 7,5 mln zł podatku oraz umorzyły zaległości podatkowe na kwotę 2,4 mln zł
Źródło: Dziennik Metro