Razem z Celejewskim na ławie oskarżonych zasiedli dwaj jego kompani - Grzegorz Skowroński i Sebastian Hilgaertner. Pierwszy z nich dostał osiem i pół roku więzienia. Wcześniej był już sądzony za zabójstwo policjanta (odsiaduje wyrok 25 lat więzienia). Cała trójka miała na sumieniu m.in. uprowadzenia połączone z kradzieżami, wymuszenia rozbójnicze oraz posiadanie broni.
Celejewski, nazywany przez kompanów "Prezesem" lub "Łomem", był bliskim współpracownikiem "Krakowiaka", który w latach 90. trząsł przestępczym Śląskiem. Gdy zatrzymano Celejewskiego, znaleziono u niego m.in. 14 pistoletów CZ, pistolety walter, uzi, makarow, rewolwer i 1500 sztuk amunicji. W gangu był postrzegany jako osoba brutalna i bezwzględna.
W 2001 roku został świadkiem koronnym i dzięki temy nie poszedł do więzienia. M.in. jego zeznania doprowadziły do skazania "Krakowiaka".
Ale jako świadek koronny Celejewski wciąż popełniał przestępstwa. Według prokuratury jego grupa w latach 2000-01 porwała kilku biznesmenów, żądając od ich rodzin okupów. Gangsterzy wymusili w ten sposób 400 tys. zł. Bili swoje ofiary, przystawiali broń do głowy, grozili śmiercią, wozili w bagażniku ze skutymi rękami. W sierpniu 2003 r. katowicka prokuratura okręgowa - ta sama, która ponad dwa lata wcześniej wnioskowała o nadanie Celejewskiemu statusu świadka koronnego - skierowała do sądu pierwszy akt oskarżenia przeciw niemu.
Jak na ironię Celejewski i jego gang wpadli dzięki zeznaniom Sebastiana S., ich byłego kolegi, który został... świadkiem koronnym.
Źródło: Dziennik Metro