http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ojciec chrzestny polskiego internetu

mista
2009-01-18, ostatnia aktualizacja 2009-01-18 00:00

Był twórcą pierwszej strony internetowej w polskim Kościele. Dziś administruje witryną parafii na warszawskim Mokotowie i w przyszłości chce nauczyć budowy stron WWW swych ministrantów. Z 67-letnim o. Kazimierzem Wójtem SJ, proboszczem parafii św. Szczepana, rozmawia Michał Stangret


Pierwsza rzecz, jaką ksiądz robi zaraz po przebudzeniu?

- Włączam komputer. Teraz po to, by dokładnie napisać, kiedy i gdzie ksiądz idzie z kolędą. Wierni muszą mieć aktualne informacje.

A kto 67-letniego księdza takich rzeczy nauczył?

- Ja w tym siedzę od dziesięcioleci. W wojsku, namówiłem dowódcę, żeby założyć kółko elektrotechniczne. Reperowaliśmy telewizory dla oficerów. Właściwie sam to robiłem, bo nikt się do kółka nie zgłosił. W programowanie wszedłem w latach 70., podczas studiów socjologicznych na Uniwersytecie Warszawskim. To były czasy, gdy komputery, stały tylko na uczelniach. Wprowadzało się do nich informacje za pomocą kartek, które trzeba było odpowiednio podziurkować. A dziś wszystko jest banalnie proste. Tylko brać i korzystać.

Koledzy nie patrzą na zainteresowania księdza dziwnie?

- W latach 70. się na mnie wściekali. Bo jak uruchamiałem mój Z80, to w sąsiednich pokojach telewizory nie działały.

A w 1993 roku, kiedy ksiądz zrobił pierwszą w polskim Kościele parafialną stronę internetową? Nie dziwili się?

- Oczywiście. Mówili:"Słuchaj przecież nikt nie używa tego twojego internetu, kto to będzie czytał?". Nawet nie wiem, czy ktoś na tę stronę oprócz mnie jeszcze wchodził, bo zrobić licznik odwiedzin to wtedy nie było takie proste. Ale rozkład mszy, ogłoszenia parafialne, mapka dojazdu do Kościoła w Bydgoszczy, którego byłem wtedy proboszczem - wszystko było w internecie. I tak jest do dziś. Sam robię stronę, tym razem parafii św. Szczepana. Kiedyś nauczę tego ministrantów, bo młodzi niestety umieją używać dzisiaj komputera jedynie do gier.

Ale przez wieki ogłoszenia parafialne czy gablota w kościele w zupełności wystarczały. Czy strona internetowa parafii jest potrzebna?

- Oczywiście, że tak. Wczoraj jedna parafianka - schorowana starsza pani, która mieszka przy naszym kościele - dziękowała mi, że zamieszczam plan kolędy w sieci. Sama nie obsługuje komputera, ale syn, który pracuje w Singapurze, znalazł jej wszystko w internecie i przekazał przez telefon.

To może niedługo ksiądz też będzie spowiadał przez internet?

- Pan się śmieje, ale dziś to nie jest już sprawa nie do pomyślenia. Szczególnie, że są przecież systemy zabezpieczające - np. bankowe - które chronią dane nie gorzej niż rozmowa w konfesjonale. Dla Boga przestrzeń i czas nie są przeszkodą.

Tyle że dla wielu duchownych, ale też i wiernych, spowiedź przez Skype'a to herezja.

- Może i dobrze. Może tak ma być. Ja też wolę się czasami spotkać z kimś twarzą w twarz niż mailować.

Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów