W europarlamencie możemy więcej zrobić dobrego dla kraju - przekonuje Stanisław Żelichowski, szef Klubu Parlamentarnego PSL, który zamierza starać się o mandat europosła tak jak m.in. Eugeniusz Kłopotek czy wicemarszałek Sejmu Jarosław Kalinowski. Ludowcy nie ukrywają, że europarlament to sposób, by mieć jak największą liczbę aktywnie działających polityków. Tych, co odejdą, zastąpią kolejni działacze PSL, a dotychczasowych czeka awans. Największe szanse na stanowisko szefa klubu po Żelichowskim ma Eugeniusz Grzeszczak, poseł i minister w kancelarii premiera, wicemarszałkiem Sejmu po Kalinowskim miałby zostać poseł Józef Zych. - To są sprawdzeni ludzie i autorytety - przekonują ludowcy.
Miejsca na listach do europarlamentu rezerwują też posłowie z Platformy. Nieformalny zakaz dostali tylko senatorowie i samorządowcy PO.
- Jeśli ktoś zdecydował się pełnić taką funkcję publiczną, to powinien się tego trzymać - tłumaczy Urszula Augustyn, członek zarządu krajowego PO. Do tej pory chęć startu zadeklarowało "kilkunastu parlamentarzystów" z drugiego szeregu. Wiadomo już o kandydowaniu m.in. Konstantego Miodowicza i Danuty Jazłowieckiej. Ich wybór nie będzie miał wpływu na dotychczasową pracę partii w Sejmie i zmian kadrowych nie spowoduje.
- To nie zsyłka, bo Parlament Europejski to też bardzo ważne miejsce. Nieznani posłowie będą mogli się tam wykazać - przekonuje Augustyn.
SLD do Brukseli chce wysłać do dziesięciu polityków. Wśród kandydatów jest: Janusz Zemke, Jolanta Szymanek-Deresz, Tadeusz Iwiński i Wojciech Olejniczak, szef klubu Lewicy. - Niewykluczone, że na listach będą też inni posłowie, ale na dalszych miejscach - mówi Tomasz Kalita, rzecznik SLD.
Dzięki temu Grzegorz Napieralski, szef SLD, może wyeliminować swoją wewnętrzną opozycję.
- Olejniczak w Brukseli zdobędzie dobre stanowisko i pieniądze, ale nie będzie miał wpływu już na partię ani na politykę krajową - zauważa dr Bartłomiej Biskup z Uniwersytetu Warszawskiego
Najskromniejszą listę zapowiada PiS. W eurowyborach wystartuje tylko... jeden poseł. Chodzi o Zbigniewa Ziobrę, byłego ministra sprawiedliwości, który jest dziś już tylko szeregowym członkiem partii. Chętnych do Brukseli byłoby więcej. Wśród nich miał być też m.in. Bolesław Piecha, były wiceminister zdrowia z PiS. Prezes Jarosław Kaczyński na start posłów w wyborach się jednak nie zgadza.
Jarosław Zieliński, sekretarz generalny PiS: - Nie chciałbym jednak, aby moi koledzy z Sejmu porzucali Polskę i jechali do Brukseli. Powinniśmy razem pracować tu w kraju, aby wygrać przyszłe wybory parlamentarne i powrócić do rządzenia.
Kiedy wybory? 7 czerwca w wyborach do Parlamentu Europejskiego wybierzemy 50 polskich eurodeputowanych. Dzięki zmianom w przepisach, których w ubiegłym tygodniu dokonali posłowie, głosować będziemy mogli przez dwa dni. Osoby niepełnosprawne przy oddawaniu głosu skorzystają z wyznaczonego przez siebie pełnomocnika. Jak szacuje Krajowe Biuro Wyborcze, przeprowadzenie dwudniowych wyborów będzie kosztować ok. 100 mln zł.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz: metro@agora.pl