PiS o kryzysie. W reklamówce Czy osoby z kredytami we frankach powinny już wyrywać sobie włosy z głowy? Tak słaba złotówka oznacza, że wartość kredytu może znacznie przewyższyć wartość nieruchomości. A wtedy teoretycznie bank może zażądać dodatkowego zabezpieczenia.
W ostatnich trzech dni nie wydarzyło się nic, co mogło tak niekorzystnie wpłynąć na kurs naszej waluty. - Jeśli złoty w weekend traci dziesięć czy 15 groszy w stosunku do dolara bez wyraźnych przyczyn, to mamy do czynienia z efektem spekulacji - mówi dr Janusz Grobicki z Centrum im. Adama Smitha. - Na wartość waluty wpływają np. zachodnie fundusze inwestycyjne, które wcześniej - kiedy złoty trzymał się mocno - obstawiały jej spadek w przyszłości. Zarabiają na różnicy w kursie walut. W ich interesie jest jak największe osłabienie złotego.
W ubiegłym tygodniu wicepremier Waldemar Pawlak zapowiedział ustawę zezwalającą na unieważnienia umów na opcje walutowe. Wczoraj, wbrew opiniom innych członków rządu i ekonomistów zapewniał, że zrobi wszystko, aby ją przeprowadzić. - Takich rozwiązań nie spotyka się na żadnych rynkach, a takie zapowiedzi podważają wiarygodność polskich spółek i władz - mówi Janusz Grobicki.
Co mogą zrobić politycy by ratować nasza walutę, a wraz z nią - spłacających kredyty w obcych walutach? Ekonomiści twierdzą, że nic. NBP nie dysponuje wystarczającym kapitałem, aby jego interwencja mogła coś zmienić, a nieprzemyślane deklaracje rządu tylko szkodzą złotemu.
- Nie da się przewidzieć dokładnie, co się wydarzy. Ale kiedy spekulanci zrealizują założone zyski zaczną stawiać na mocną złotówkę i naciskać na rynek tak aby jej wartość rosła. W najbliższym czasie naszą gospodarkę umocni też zastrzyk euro z unijnych funduszy, które już niedługo zostaną uruchomione - mówi Grobicki.
Franki biją rekordy. Co zrobić z kredytem?
Aleksander Paszyński, Dom kredytowy NOTUS Przede wszystkim trzeba zachować spokój. Przy obecnej sytuacji przewalutowanie kredytu jest fatalnym posunięciem - to dodatkowe 60-70 tysięcy do spłacenia. Niestety, rosnących rat kredytu nie da się uniknąć. Przy obecnym kursie franka szwajcarskiego - zakładając że wzięliśmy 300 tys. kredytu - rata wynosi 1644 złote. Gdyby kurs tej waluty był na poziomie 2,2 zł to wynosiłaby ona 1096 zł. Należy jednak pamiętać, że kiedy zaciągaliśmy kredyt przy kursie 2,2 zł stopy procentowe w Szwajcarii były na znacznie niższym poziomie i nasza rata wynosiła wówczas 1256 złotych.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz: metro@agora.pl