Nie chcemy przymusowego leczenia Jestem oburzony, wstrząśnięty i zszokowany treścią wywiadu Jako lekarz dziwię się pani Joannie Piotrowskiej, że głosi poglądy, które moim zdaniem wynikają z braku elementarnej wiedzy. Ale od początku.
1. Pani Piotrowska tak pięknie mówi o edukacji Polek, o profilaktyce i zapobieganiu. Na przeciwnej szali jest grupa ginekologów z Poznania. Z jej inicjatywy ok. 10 mln Polek w wieku 25-59 lat dostało zaproszenia na bezpłatną cytologię (nawet te bezrobotne - kolejny argument pani J.P. pada trupem), a zgłosiło się około 14 proc. - i jak to świadczy o profilaktyce?
2. Kraje skandynawskie. Jeszcze 30 lat temu rak szyjki macicy był tam ogromnym problemem. Do czasu aż wprowadzono obowiązkowe badanie dla pracujących kobiet. Dzisiaj lekarze, którzy chcą się specjalizować w Skandynawii w ginekologii, muszą przyjeżdżać do krajów takich jak Polska - bo u siebie nie mają szans zobaczyć, jak wygląda rak szyjki macicy w stadium zaawansowanym . Brutalne ale prawdziwe. Tam jest naturalne, że kobiety raz do roku chodzą na cytologię - teraz po tylu latach wytworzył się już pewien zwyczaj, który powoduje, że wykrywalność we wcześniejszych stadiach jest większa i można uchronić kobiety przed rakiem.
3. Pani pyta, co się stanie, kiedy odmówi pójścia na badanie - niech pani chodzi do swojego ginekologa, wybranego, zaprzyjaźnionego - i potem tylko przedstawi wynik pracodawcy - skoro taką zmorą są te obskurne gabinety.
4. Słowo o przeniesieniu odpowiedzialności na kobiety. Teraz, kiedy nie ma przymusu robienia cytologii i mammografii, odpowiedzialność także spoczywa na kobietach! A wyniki są tragiczne - mamy jeden z największych w Europie odsetek zachorowalności na raka szyjki macicy i piersi oraz w związku z tym jedną z największych śmiertelności. Rząd chce odpowiedzialność z kobiet zdjąć, a feministki podnoszą wielkie larum.
W pierś powinno się uderzyć również środowisko lekarskie, którego jestem przedstawicielem - kwestia podejścia do pacjentek wymaga wiele do zrobienia. Jednak w chwili debaty na temat badań profilaktycznych nie powinna być ona argumentem tak ogromnej wagi.
I jeszcze na koniec kilka spraw. Zapraszając kobiety na badania, nie ogranicza się ich wolności - tylko wykazuje się troskę. Skoro kobiety boją się chodzić na badania - to czemu np. perspektywa raka szyjki macicy i śmierci z jego powodu nie jest większą motywacją niż strach przed badaniem cytologicznym?
5. I ostatni argument pani P.J.: Czy nie należy się leczenie, kiedy nie chodziło się na badania profilaktyczne. Owszem, należy się. Na razie mamy w Polsce bezpłatny dostęp do służby zdrowia...
Ale o tym, ile kosztuje leczenie raka szyjki macicy bądź piersi - nie mówi się. A to są ogromne koszty - np. terapia herceptyną w raku piersi kosztuje kilkadziesiąt tysięcy złotych. Skoro pani P.J. takie rzeczy mówi, to niech się zastanowi, ile pieniędzy można by zaoszczędzić na leczeniu zaawansowanych raków piersi i dróg rodnych u kobiet, a przeznaczyć je na inne cele, jak np. leczenie dzieci chociażby.
z poważaniem
lek. Karol Buszkiewicz
Listy Moim zdaniem, tak jak pani Piotrowskiej, jest to bzdura totalna i pomysł jak najbardziej niewłaściwy. Cytologia i mammografia to badania intymne i nie powinno się do nich zmuszać - jedyne, co robić można, to zachęcać. Poza tym nie rozwiąże to problemu kobiet niepracujących, a takich, wbrew pozorom, jest całkiem sporo. Nie siłą, nie gwałtem, ale sposobem.
pacynka.
W pełni popieram Joannę Piotrowską. Przymus badania we wskazanych przychodniach - medycyny pracy - narusza moją intymność, a to, że przychodnie te nie zawsze są dobrze wyposażone, sprawia że sprawa staje się absurdem. Mam wykonać badania, bo taki jest przepis, a to, czy są one prawidłowo wykonane i czy będę miała szansę na szybkie poddanie się terapii w razie potrzeby - to już całkiem inna bajka. Chyba wracamy do czasów PRL-u, kiedy na każde zachowanie się obywatela musiał być odpowiedni przepis. Bezradni ministrowie resortu zdrowia, chcąc uratować swój zagrożony tyłek, sięgają po metody z minionej epoki. Niestety, nie tędy droga.
Karuisa
Uważam, że nie powinno się wprowadzać obowiązkowych badań mammograficznych i cytologii. Jest to naruszeniem prawa do decydowania o sobie i wolności kobiet. Natomiast powinien być wprowadzony obowiązek informowania przez ginekologa i lekarza pierwszego kontaktu (np. raz na rok) o takichbadaniach i udostępniania pacjentce informacji, na czym polegają i gdzie można je przeprowadzić.
Marcin
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl