O rzekomych propozycjach prezydenta USA napisał wczoraj rosyjski dziennik "Kommiersant". Obama miał w liście zaproponować prezydentowi Dmitrijowi Miedwiediewowi, aby USA i Rosja utworzyły wspólny front w rozmowach z Iranem. Cel: przekonanie Iranu do rezygnacji z wyprodukowania bomby atomowej.
Dla USA to priorytet, gdyż pociski atomowe Iran z pewnością wymierzyłby w Izrael - największego sojusznika Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie, a później być może bezpośrednio w Stany. O tym, że jest to realne, poinformował w niedzielę przewodniczący Kolegium Szefów Połączonych Sztabów USA admirał Mike Mullen. Według Waszyngtonu Iran ma dość materiału jądrowego, by wyprodukować bombę. Zdaniem "Kommiersanta" za pomoc w zablokowaniu tych planów Iranu Waszyngton jest gotów zapłacić tarczą antyrakietową. USA miałyby zrezygnować z instalacji jej elementów w Polsce i Czechach, gdyż głównym zadaniem tarczy miała być obrona USA właśnie przed rakietami z Iranu. Jeśli niebezpieczeństwo w postaci irańskich głowic atomowych przestałoby istnieć, tarcza okazałaby się niepotrzebna.
Dziennik nie ujawnia źródła swoich rewelacji, ale brzmią one prawdopodobnie. Prezydent Obama i jego doradcy ds. bezpieczeństwa już w czasie kampanii wyborczej wspominali o potrzebie szczegółowych badań, które miałyby stwierdzić, czy tarcza jest w ogóle potrzebna i czy nie będzie zbyt kosztowna, zwłaszcza w dobie szalejącego kryzysu finansowego. Spośród światowych mocarstw to Rosja ma najlepsze stosunki z Iranem. Odkąd w Teheranie rządzą fundamentaliści islamscy, Moskwa wspiera ich militarnie, gospodarczo i politycznie. Iran to obok Syrii przyczółek politycznych interesów Rosji na Bliskim Wschodzie.
Ani Moskwa, ani Waszyngton oficjalnie nie skomentowały informacji "Kommiersanta". Jednak wiceminister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Riabkow w wywiadzie dla "Niezawisimej Gaziety" oświadczył, że nowa administracja USA "z większą uwagą wsłuchuje się w argumenty Moskwy", a przy dobrej woli oba kraje "mogą współpracować w sferze obrony przeciwrakietowej". Rosyjskie gazety podają też, że Miedwiediew zaprosił Obamę do Moskwy, a ten zaproszenie przyjął. Data wizyty może zostać ogłoszona 2 kwietnia podczas szczytu gospodarczego państw G20 w Londynie, na którym po raz pierwszy mają się spotkać prezydenci obu państw.
Czy ewentualna rezygnacja z tarczy oznacza, że nieaktualna będzie umowa Polski z USA, na mocy której za zgodę na przyjęcie tarczy mieliśmy dostać baterię rakiet Patriot? - Niezależnie od losów tarczy deklaracje polityczne pozostają w mocy. Wciąż ważna jest deklaracja o patriotach, które mają być w Polsce od 2012 r. - powiedział tydzień temu Radosław Sikorski po rozmowie z Hillary Clinton w Waszyngtonie. Wczoraj MON nic nie dodał do tego stanowiska.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl