http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Zasłaniają mieszkańców, bo tak się opłaca

Kinga Graczyk
2009-03-31, ostatnia aktualizacja 2009-03-31 00:00

Sytuacja, w jakiej znaleźli się mieszkańcy jednego z bloków w Rzeszowie, wygląda jak ponury żart. Kiedy kupowali swoje mieszkania w 2006 roku, oferowano im ?słoneczne tarasy?. Dziś wychodzą one na budowany właśnie blok, odległy od ich okien zaledwie o 5 metrów

Zamiast garaży mieszkańcom rzeszowskiego osiedla zafundowano przed oknami blok.
Zamiast garaży mieszkańcom rzeszowskiego osiedla zafundowano przed oknami blok.
Firma Szerbud, od której kupiliśmy mieszkania, a która teraz pod naszymi oknami buduje kolejny budynek, po prostu nas oszukała - mówi Dorota Ożóg, mieszkanka bloku przy ul. Zelwerowicza 10c w Rzeszowie. Chciała mieszkać w cichej okolicy, a wizualizacje osiedla przedstawiały sielankę: bloki miały być niewielkie i otoczone zielenią.

- Oferowano nam słoneczne tarasy - dodaje Piotr Mazur, jeden z mieszkańców feralnego bloku. Podobnie jak inni lokatorzy odebrał klucze w czerwcu ub.r. Ale z początkiem 2009 roku w odległości zaledwie 5 metrów od jego tarasu rozpoczęto kolejną budowę. - Najpierw wmawiano nam, że będą to tylko garaże - wyjaśnia pani Dorota. Ale na garażach się nie skończyło. Wkrótce pojawiła się kolejna kondygnacja. Okazało się, że w powstającym budynku może powstać bursa studencka.

- Mamy pozwolenie na budynek mieszkalny wielorodzinny - wyjaśnia właścicielka Szerbudu Krystyna Ceglarz. Twierdzi, że wszystko odbywa się zgodnie z prawem. - Mieszkańcy bardzo chcieli mieć garaże. Poszliśmy im na rękę. Ale okazało się, że samych garaży budować się nie opłaca, bo nie pokryją kosztów. Zdecydowaliśmy się więc na kolejną kondygnację - wyjaśnia Ceglarz. Dlaczego wówczas firma nie pytała mieszkańców o zdanie? - Bo nie byli stroną w sprawie - mówi Ceglarz i tłumaczy, że kiedy Szerbud starał się o pozwolenie na budowę, wciąż był jedynym właścicielem działki. Akty notarialne z mieszkańcami firma zaczęła podpisywać dopiero od 21 stycznia, gdy budowa szła już pełną parą.

Mieszkańcy się nie poddają. Swoje protesty złożyli zarówno w inspektoracie nadzoru budowlanego, jak i u wojewody podkarpackiego. - Ale na odpowiedź będziemy czekać przynajmniej 86 dni - mówią. Powołują się na wiele przepisów, które ich zdaniem zostały jednak złamane. Dotyczą m.in. odległości budowanego budynku, stopnia zaciemnienia ich okien oraz ochrony przeciwpożarowej. Według ekspertyzy, jaką mają, powstający budynek jest również za wysoki w stosunku do tego, co zakładają plany. Powiatowy nadzór budowlany zapowiedział inspekcję na marzec lub kwiecień. Może on wydać decyzję o wstrzymaniu budowy, a nawet cofnąć pozwolenie na nią.

- My wszystkie papiery mamy w porządku - zapewnia Ceglarz. - Żadnej kontroli się nie boimy.

Mieszkańcy zapowiadają, że broni nie złożą. - Nie takie mieszkania kupiliśmy. Chcemy tego, co nam oferowano, i za co zapłaciliśmy - mówią.

Masz temat dla reportera Metra? Pisz: metro@agora.pl



Źródło: Dziennik Metro
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów