Z prof. Grzegorzem Gorzelakiem, dyrektorem Centrum Europejskich Studiów Regionalnych i Lokalnych Uniwersytetu Warszawskiego rozmawia Mariusz Jałoszewski Na co powinna postawić Polska w najbliższych 20 latach, żeby mogła rozwijać się szybko i równomiernie? - Ale po co mamy się równomiernie rozwijać? Na całym świecie to duże metropolie generują rozwój i ciągną słabsze regiony.
Rząd PiS chciał wspierać rozwój Polski Wschodniej, budować tam drogi ekspresowe, tłumacząc, że to pobudzi rozwój regionu. - Na szczęście droga S-19, planowana wzdłuż wschodniej granicy, przestała być priorytetem. Lepiej budować trasy ekspresowe z Lublina i Białegostoku do Warszawy i z Rzeszowa do Krakowa. Nie ma dowodu, że droga jest czynnikiem niezbędnym do rozwoju. Owszem, ona jest potrzebna, ale to za mało. Najważniejsza jest edukacja. To ona jest szansą rozwoju dla Polski Wschodniej.
W każdym domu powinien być internet, książki, a jeśli ich nie ma, to powinny się znaleźć w szkole. Tam są potrzebne przedszkola, tanie komputery dla niezamożnych, porządne podręczniki i dobre szkoły. Dzięki temu dzieci wiejskie i z małych miasteczek będą mogły nadrobić dystans wobec rówieśników z wielkich miast.
W Lublinie jest już kilka uczelni, a co szósta spotkana tam osoba to student. Z kolei w Rzeszowie jest bezpłatny internet. I nie widać szybkiego rozwoju tych miast. - Efekty wysiłku edukacyjnego widoczne są po wielu latach. Lublin na tle regionu rozwija się dobrze. A region rzeszowski akurat dynamikę wzrostu ma wyższą niż średnia krajowa, co może być skutkiem odradzania się - po restrukturyzacji - przemysłu zbudowanego przed wojną w Centralnym Okręgu Przemysłowym.
Czy teraz takie przedwojenne projekty, jak COP lub budowa portu w Gdyni, miałyby sens? - Rzeczywistość jest inna. Przemysł nie jest już główną siłą rozwoju. Teraz buduje się uczelnie, rozwija "przemysł kultury", stawia się na innowacyjne przedsięwzięcia. Nasza nauka musi być bardziej efektywna. Trzeba zachęcać przedsiębiorstwa i uczelnie do większej współpracy, by np. firmy zamawiały badania. Trzeba wzmacniać złoty trójkąt nauka - przedsiębiorstwa - władza publiczna. To jest wszędzie znane i realizowane, ale nie u nas.
A wieś? Czy powinny być dla niej specjalne programy rozwoju? Czy można sobie wyobrazić taki model, jak we Francji, gdzie wspierano finansowo ludzi tylko za to, że mieszkają na wsi i pielęgnują "kraj za miastem"? - Wspieranie tradycyjnej wsi to polityka wsteczna, wymuszona przez partie odwołujące się do wiejskiego elektoratu. Ludzie muszą odchodzić z rolnictwa do innych zawodów. prawdziwy postęp dokonuje się w mieście, a współcześnie - w wielkim mieście.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl