Mariusz Jałoszewski: Czy kolejne 20 lat to szybki rozwój Polski, czy też lata stagnacji, jeszcze większych dziur w drogach i wolniejszych pociągów? Grażyna Gęsicka, minister rozwoju regionalnego w rządzie PiS: - Mam nadzieję, że za 20 lat będziemy mieli prawie wszystko wybudowane, skomunikujemy się z Europą. UE pomoże finansować kluczowe korytarze transportowe całego kontynentu uwzględniając w większym stopniu Polskę i nowe kraje członkowskie. Nasz rząd zabiegał np. o S19, która połączy Finlandię - przez Białystok, Lublin, Rzeszów - ze Słowacją i Węgrami. Projekt poparła większość krajów, przez które droga przebiega.
Są opinie, że szeroka droga S19 nie pobudzi rozwoju biednych regionów, bo sukces tkwi w edukacji. - Nie zgadzam się. Kiedy rozmawialiśmy z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad o tym, gdzie na wschodzie są potrzebne drogi, to zawsze mówili, że tam jest mały ruch. To błędne koło. Bo jeśli nie ma dobrych dróg, to i ruch jest mały. Nowe drogi są szansą dla wschodu kraju. Jeśli powstanie S19, to będzie tam się coś dziać.
Ale jak to się przełoży na rozwój? - Jeśli powstaną dobre połączenia z Ukrainą, Białorusią i zwiążemy gospodarczo te państwa z UE, to skorzystają wschodnie województwa. Ludzie będą jeździć na targi, wystawy, rozwinie się turystyka, mały biznes.
Eksperci mówię jednak, że postęp dokonuje się w dużych miastach. Może taniej będzie wspierać metropolie, które pociągną za sobą słabsze regiony? - Lepiej, żeby regiony rozwijały się równomiernie. Obywatele mają prawo do takich samych usług w każdej części kraju. Skończmy wreszcie z podziałem Polski na części A, B i C.
Zgadzam się, że metropolie są lokomotywami wzrostu. Ale u nas miasta nie oddziałują tak mocno jak na Zachodzie na to, co się dzieje tuż za ich granicami. Gołym okiem widać różnice pomiędzy Warszawą a Sochaczewem czy Radomiem. Jeśli będą dobre drogi i koleje, to ludzie będą mogli mieszkać na wsi, ale korzystać z zasobów wielkiego miasta. Rano dojadą do pracy, na uczelnie, do lekarza, a wieczorem wrócą do domu. Ale do tego potrzeba drogi, tramwaju, kolejki i regionalnej polityki transportowej łączącej metropolię z okolicą. Teraz tylko Wrocław ma taką politykę. W innych województwach, także na Mazowszu, gdy dzielono fundusze unijne, każdy myślał o swoim podwórku, np. Płock o tramwaju, Siedlce o obwodnicy.
Główny strateg rządu mówi, że regiony powinny znaleźć to coś, co je wyróżni od innych i na to postawić. - Tak jest w Rzeszowie, który prężnie się rozwija dzięki tzw. dolinie lotniczej. Ale bez sieci transportowej nie będzie rozwoju. Dlatego Mazury nie wykorzystają ekologii i turystyki w pełni, jeśli będzie tam się jechać z Warszawy cztery godziny, a nie półtorej.
Zagłosuje Pani 4 czerwca? - Tak. Stawiam na rozwój infrastruktury.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl