Wanda Rapaczyński, była prezes Agory S.A.
Chciałabym, żeby ludzie potrafili rozmawiać ze sobą w duchu wzajemnego szacunku, mimo różnic, które ich dzielą. Tak, żeby debata o ważnych problemach - dla kraju, miasta, społeczności lokalnych - nie kończyła się rzucaniem na siebie obelg. Żebyśmy potrafili koncentrować się na meritum, czyli na rozwiązaniu wspólnych problemów, których jest mnóstwo.
Gdy słucham dialogu politycznego w Polsce, jestem przerażona. Zawsze słychać argumenty ad hominem, które wyraźnie sygnalizują, że nie ma się szacunku dla rozmówcy tylko z tego powodu, że ma inny pogląd. W efekcie debata polityczna staje się miałka, niemerytoryczna. Jeśli klasa polityczna przejawia w ten sposób brak szacunku, niszczy autorytety, dopuszcza do tego, że każdego można opluć i zhańbić, to społeczeństwo nie ma pozytywnego wzorca do naśladowania. Jeśli oni się tak zachowują, to przeciętny obywatel lub biznesmen myśli: dlaczego ja mam się zachowywać lepiej?
W Polsce jest bardzo dużo wspaniałych, wartościowych ludzi. Zrobiliśmy olbrzymi skok do przodu w ciągu ostatnich 20 lat. Jednak tempo wzrostu zwalnia, notujemy coraz więcej niewykorzystanych szans. Powinniśmy uczyć się na błędach, nie bać się o nich dyskutować. To oczywiste, że zawsze będą nas dzielić często fundamentalne różnice. Sztuką jest jednak, by człowiek, który np. uważa, że wolność wyboru jest kluczowym dobrem, rozumiał człowieka, który sądzi, że życie jest większą wartością. By rozumieli, że zawsze warto pracować nad konsensusem.
Bogdan Borusewicz, marszałek Senatu
Chciałbym, żeby za 20 lat Polska miała już zapewnione bezpieczeństwo energetyczne, czego wciąż nie udaje nam się mimo wielu wysiłków osiągnąć. Pilnie potrzebujemy nowych tras przesyłu ropy naftowej i co ważniejsze gazu, bo dziś - gdy idzie o gaz - jesteśmy uzależnieni od jednego dostawcy: Rosji. Drugie moje marzenie - żebyśmy za 20 lat mogli powiedzieć, że Unii przewodniczył Polak, przynajmniej przez jedną kadencję.
Piotr Najsztub, publicysta
Chciałbym, żeby za 20 lat Polska była krajem ludzi pewnych siebie. Żebyśmy nie musieli już szukać poczucia własnej wartości w historii, urazach, wzajemnych wyzwiskach. A znaleźli je w sobie. To może się stać dzięki edukacji, otwarciu się na innych, poznawaniu świata. Świat za 20 lat nie będzie już światem państw, tylko stanie się światem ludzi, a pewność siebie pozwoli nam na dokonywanie racjonalnych wyborów i wyeliminuje strach, wzajemną nieufność.
Prof. Jacek Hołówka, filozof, etyk
Chciałbym, żeby za 20 lat w Polsce partie polityczne mówiły w końcu głosem obywateli. Dziś działają w sposób populistyczny, biorą na sztandary głownie sprawy ideologiczne. Nie zajmują się realnymi problemami ludzi, są oderwane od rzeczywistości. Politycy kursują między ugrupowaniami, zmieniają przekonania, a przywódcy partyjni mało orientują się w problemach, z którymi na co dzień borykają się obywatele. Najwyraźniej zależy im tylko, by wygrać wybory i obstawić swoimi ludźmi najważniejsze stanowiska. Partie muszą zejść do ludzi. Do tego potrzebna jest głęboka przemiana w mentalności i polityków i obywateli, którzy ich wybierają. Ale jeśli chcemy się rozwijać, ten problem musimy załatwić w pierwszej kolejności, wszystko inne jest sprawą drugorzędną.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl