http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Niech każdy studiuje, co chce

Mariusz Jałoszewski
2009-05-22, ostatnia aktualizacja 2009-05-22 00:08

Rozmowa z Filipem Ilkowskim, politologiem z Uniwersytetu Warszawskiego


Fot. Przemyslaw Skrzydlo / AG
>> Nowy, ciekawy zawód...

Mariusz Jałoszewski: Polska edukacja za 20 lat to.....

Dr Filip Ilkowski, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego, organizator akcji alterglobalistycznych: - Jeżeli zdamy się tylko na pomysły naszych rządzących, edukacja będzie coraz bardziej skomercjalizowana, stanie się trybem w maszynie kapitalizmu. W wielu krajach Zachodniej Europy uczniowie, studenci i nauczyciele wychodzą na ulicę protestować przeciw takiemu kierunkowi zmian. Mam nadzieję, że protest pojawi się też w Polsce.

Czyli nie reformować edukacji? Powoli rozwijać to, co już jest?

- Ostatnie reformy, np. wprowadzenie gimnazjów czy licencjatów, przyniosły głównie manię egzaminowania. Reformy są konieczne, ale nie takie, które promują wyścig szczurów od przedszkola. Potrzebujemy mniejszych klas, większego udziału uczniów i studentów w kształtowaniu swoich szkół i uczelni, elastyczności w programach nauczania, nowoczesnego sprzętu i dobrze zarabiających nauczycieli. Edukacji, która nie byłaby zaliczaniem kolejnych progów do kariery, tylko rozwijałaby głód wiedzy.

Płatne studia to dobry pomysł?

- Konstytucyjny przepis o bezpłatności studiów wyższych jest fikcją. Większość studentów płaci czesne na uczelniach prywatnych albo na studiach wieczorowych i zaocznych. Gdybyśmy wprowadzili czesne również na państwowych studiach dziennych, wzrosłyby ograniczenia dla ludzi niezamożnych. Kierunek zmian powinien być odwrotny: dofinansowanie uczelni przez państwo i zapewnienie rzeczywistej bezpłatności nauczania.

Co zrobić, żeby nasze uczelnie liczyły się w świecie? Czy dopuścić konkurencję, np. taką, która pozwoli szkołom prywatnym walczyć o dotacje z budżetu?

- Już w 1995 r. Sejm RP przyjął rezolucję o wzroście nakładów na szkolnictwo wyższe do 2 proc. PKB. Ale w 2009 r. wyniosą one ok. 0,86 proc. PKB i zapowiadane są dalsze cięcia. Przy takich nakładach trudno o poprawę jakości nauczania. Dotacje dla szkół prywatnych to nieporozumienie - nie powinno się dopłacać do zysków ich właścicieli. Prywatni studenci są poszkodowani, bo nie mają stypendiów, dostępu do akademików. Wyjściem z tego jest np. objęcie tych szkół publiczną kuratelą, czyli faktycznie przejęcie ich przez państwo, przy zachowaniu pełnej studenckiej samorządności. Np. w Grecji tworzenie prywatnych uczelni jest nielegalne i studenci bardzo tego prawa bronią. Ale jednocześnie należałoby stworzyć system, w którym zapaleńcy chcący realizować alternatywne programy nauczania, mogliby zakładać nowe szkoły za publiczne pieniądze.

Kształcimy za dużo humanistów - absolwenci tych kierunków nie mogą znaleźć pracy.

- Pozwólmy ludziom kształcić się w takim kierunku, w jakim mają ochotę, a nie jaki odpowiada interesom kapitału.

Młodych rodziców od roku emocjonują plany skierowania 6-latków do szkół. Czy to nie za szybko?

- Pomysł zabrania dzieciom roku dzieciństwa, by wcześniej stawali się odpowiednio ukształtowanymi pracownikami, idealnie wpisuje się w strategię "reform" ostatnich lat.

Czy można mówić, że w Polsce młodzi ludzie mają równy start, niezależnie od tego, z jakiej rodziny pochodzą? Czy nasze szkoły wyrównują szanse edukacyjne?

- Nie ma u nas równego startu. A ostatni kierunek zmian w oświacie uczynił go jeszcze bardziej nierównym. W latach 90. spadła wartość stypendiów i innych form pomocy dla studentów. Rozkwitła odpłatna nauka. Polityka edukacyjna zamiast likwidować mury, wznosi je coraz wyżej.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl


Źródło: Dziennik Metro
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów