Marcelina Szumer: Politycy swoje, a rodzice swoje - zaledwie kilka procent wysłało dzieci do szkoły. Krzysztof Łęcki, scocjolog z Uniwersytetu Śląskiego: - Większość pomyślała: nie będę skracać dziecku dzieciństwa
Dlaczego rządowi nie udało się przekonać rodziców do reformy? - Bo się nie postarał. Przekonanie rodziców, że szkoła to miłe, bezpieczne miejsce dla 6-latka, jest trudnym zadaniem, trzeba było stanąć na rzęsach, by pokazać rodzicom plusy wynikające z posłania tam dzieci. A nikt tego nie zrobił. Zwłaszcza minister Katarzyna Hall wypadła nieprzekonująco.
A może MEN nie docenił społecznego oporu rodziców? - Inicjatywy takie jak Ratuj Maluchy zrobiły swoje. MEN nie potrafił na nie odpowiedzieć. Każdy rodzic wie, jak wygląda Polska szkoła, że nie jest przyjazna i bezpieczna. Nikt w resorcie nie potrafił przekonać rodziców, że jest inaczej. Więc gdy w końcu się okazało, że dzieci można, ale nie trzeba posłać do szkoły, po prostu tego nie zrobili.
A jeśli ci, którzy jednak posłali sześciolatki do szkół, będą zadowoleni, to co? Przekonają innych? - Możliwe, jeśli tylko będzie poważniejsza akcja pokazująca, co zyskały dzieci, które poszły do szkoły. Nie spodziewam się jednak nagłej mody i gwałtownego wzrostu liczby sześciolatków zapisanych do szkół.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl