25 maja w ramach wzmacniania naszych środków obronnych pomyślnie przeprowadziliśmy kolejny test nuklearny - poinformowała wczoraj rano północnokoreańska agencja rządowa. Podano też, że wybuch nastąpił pod ziemią. Informację potwierdziły natychmiast wszystkie graniczące z Koreą państwa oraz Stany Zjednoczone. Korea Południowa sprecyzowała, że do wybuchu doszło na poligonie oddalonym ok. 80 km od miasta Kildżu na północy kraju. Według rosyjskich danych, wybuch miał siłę około 20 kiloton - porównywalną z eksplozją bomby zrzuconej w 1945 r. na japońskie miasto Nagasaki. Wtedy zginęło 75 tys. ludzi, a prawie 40 tys. zostało poważne rannych.
I mimo że, jak później potwierdzili Amerykanie, ostrzeżenie o wybuchu zostało przekazane do mocarstw z prawie godzinnym wyprzedzeniem, cały świat natychmiast go potępił. - To zagrożenie dla światowego pokoju i bezpieczeństwa - powiedział prezydent USA Barack Obama. - Północnokoreańska próba nuklearna to poważne zagrożenie dla układu o nierozprzestrzenianiu broni atomowej, wzmacnia ona napięcie w regionie - poinformował w imieniu Rosji szef MSZ, Siegiej Ławrow. Chiński rząd, mimo że jest protektorem komunistycznej Korei, wyraził "zdecydowany sprzeciw".
Najdalej poszli najbliżsi sąsiedzi Korei Północnej z południa. Prezydent tego kraju, Li Miung Bak, zwołał nadzwyczajne posiedzenie rządu, a armię południowokoreańską postawiono w stan podwyższonego pogotowia. Japonia, którą od Korei Północnej dzieli tylko kilkaset kilometrów morza, domaga się pilnego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ.
Na komunistycznych przywódcach z Phenianu nie zrobiło to najmniejszego wrażenia do tego stopnia, że zaledwie godzinę po próbie z bombą nuklearną wystrzelono dwie rakiety krótkiego zasięgu. O czym może świadczyć niewzruszona postawa koreańskiego dyktatora Kim Dzong Ila i jego ekipy? - To był propagandowy pokaz siły i potwierdzenie, że Korea Północna staje się coraz poważniejszym i coraz niebezpieczniejszym graczem w tym regionie świata - mówi gen. Stanisław Koziej. Jego zdaniem największe niebezpieczeństwo może polegać na tym, że potrzebujący pieniędzy na walkę z głodem północnokoreański reżim może zacząć sprzedawać broń nuklearną nawet terrorystom. - Niebezpieczeństwo jest tym poważniejsze, że spośród potencjalnych państw nuklearnych Korea Północna jest dzisiaj najbardziej zaawansowana technicznie nie tylko pod względem ładunków nuklearnych, lecz także środków przenoszenia - dodaje generał Koziej.
Aż takiego zagrożenia nie widzi prof. Roman Kuźniar. Zdaniem politologa z Uniwersytetu Warszawskiego wczorajszej próby nuklearnej nie należy przeceniać, gdyż Korea Północna jest państwem bardziej niebezpiecznym dla siebie niż dla otoczenia. - Korea Północna to kraj ogarnięty paranoją, że to inni się szykują do napaści i obalenia reżimu - wyjaśnia prof. Kuźniar.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl