Dość dodyzacji polityki Jerzy Marek Nowakowski, Dyrektor Centrum Wschodniego i publicysta Newsweek Polska
- Kluczowa jest odpowiedź na pytanie, czy my już w Polsce mamy taką demokrację, jaką chcemy. Według mnie - nie. Wystarczy zobaczyć, wokół jakich tematów toczy się debata publiczna. Ich miałkość przeraża, następuje dodyzacja polityki. Jeżeli nie zaczniemy zajmować się w końcu prawdziwymi wyzwaniami, a debata publiczna w Polsce przez najbliższe 20 lat będzie wyglądać tak samo, jak dziś, nie posuniemy się naprzód. Dlatego kluczowe jest nakierowanie dyskusji na tematy istotne i obrona realnej demokracji. Jak to zrobić? To jest wyzwanie. Może jednym z niezłych kroków byłoby wprowadzenie demokracji referendalnej, gdzie to sami obywatele podejmowaliby więcej decyzji w referendach. Do tej pory było to drogie, ale jeśli przyjąłby się system e-głosowania, w którym głosowanie przez internet znacząco obniża koszty, droga do bezpośredniego udziału obywateli w podejmowaniu decyzji stałaby otworem.
Po pierwsze: zaufanie Anna Kuczak, Amnesty International
- Priorytetowe wydaje się krzewienie w obywatelach chęci współpracy i wzajemnego zaufania. Tylko dzięki otwarciu na drugiego człowieka, dostrzeżeniu jego faktycznych potrzeb, będziemy w stanie wymóc na państwie gwarancje ochrony praw człowieka i obywatela. A sami staniemy się wrażliwsi i chętniej będziemy angażować się w pomoc innym ludziom. W efekcie organizacje pozarządowe, które już pomagają, nie będą traktowane jak kula u nogi. Bo to przecież inicjatywy tworzone przez obywateli i dla obywateli.
Nauka pociągnie gospodarkę Wojciech Bury, adjunkt na Politechnice Warszawskiej, Wydział Chemiczny
- Najważniejszy wydaje się nacisk na tworzenie silnych centrów naukowo-innowacyjnych w Polsce. Zaplecze intelektualne w postaci wyśmienitych umysłów to obecnie nasza domena, nasi naukowcy są śmietanką na świecie. Niestety, wciąż nie potrafimy wykorzystać tego potencjału, który mamy pod ręką, bo żal nam pieniędzy na naukę. Tymczasem każda złotówka zainwestowana w tę dziedzinę ma szansę przynieść w perspektywie 10 czy 20 zł. zysku. Na Zachodzie już dawno się o tym przekonano. Jeśli chcemy mieć w przyszłości własne polskie firmy na miarę np. Nokii, które byłyby lokomotywami gospodarki, musimy więcej inwestować w ośrodki badawcze i tworzyć silne centra naukowo-innowacyjne.
Nie rezygnujmy z wolnego rynku i demokracji Jakub Rak, Towarzystwo Ekonomistów Polskich
- Z dzisiejszej perspektywy globalnego kryzysu, priorytetowa wydaje się obrona wolnego rynku i demokracji. Gdy ludzie codziennie słyszą o upadających bankach i boją się utraty pracy, wzmacnia to niezadowolenie społeczne. Coraz bardziej rozgoryczeni ludzie mają tendencje do obarczania za wszystko, co złe, całego dotychczasowego systemu gospodarczego i społecznego. Boję się, z jaką łatwością robi się kozła ofiarnego z wolnego rynku. I boję się, że za chwilę kozła ofiarnego będzie się robić z demokracji. Prawda jest taka, że w gospodarce nie ma alternatywy dla wolnego rynku, tak samo, jak nie ma alternatywy dla demokracji. Jeśli chcemy się rozwijać przez kolejne 20 lat przynajmniej tak dobrze, jak w ciągu ostatnich dwóch dekad (albo i lepiej), nie wolno nam zwątpić w te zasady.
Żeby Polacy chcieli mieć dzieci Grzegorz Iwanicki, NSZZ Solidarność Region Mazowsze
- Prędzej czy później, odczujemy skutki braku wystarczającej polityki prorodzinnej w Polsce. Starzejemy się jako społeczeństwo w zastraszającym tempie. To karygodne, że nie wymyśliliśmy jeszcze, jak zachęcać młodych do prokreacji. Becikowe to tylko część rozwiązania, trzeba dać młodym ludziom naprawdę duże ulgi na utrzymanie dzieci. Jeżeli tego nie zrobimy, nasz system w ciągu kilkudziesięciu lat zapadnie się pod ciężarem kosztów emerytur i rent, które będziemy musieli sfinansować dla wciąż powiększającej się grupy osób starszych. To na tyle ważny problem, że wszystkie inne odchodzą na bok. Obyśmy się o tym nie musieli przekonywać.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl