Prezydent wyszedł z Sejmu zaraz po obejrzeniu rocznicowej wystawy "Polska droga do wolności 1980-1989". - Mam inne plany - odpowiedział dziennikarzom, którzy pytali go, dlaczego nie bierze udziału w dalszym ciągu uroczystości. Po południu Lech Kaczyński był już z wizytą na Sądecczyźnie. Pobyt w Małopolsce zaczął od odwiedzenia klasztoru sióstr Klarysek.
W tym czasie w Sejmie przemawiali już były prezydent Lech Wałęsa i pierwszy niekomunistyczny premier po 1989 r., Tadeusz Mazowiecki. Od parlamentarzystów dostali owację na stojąco. - Po wojnie zamontowano nam system komunistyczny. Nigdy go nie zaakceptowaliśmy, zawsze trwała jakaś walka - opowiadał Lech Wałęsa. Opisując walkę wymieniał m.in. Lechosława Goździka, Adama Michnika, Jacka Kuronia, Karola Modzelewskiego. Przypomniał, że władza PRL nazywała ich "warchołami" i nie wszyscy wierzyli w zwycięstwo. - Kiedy pytałem wielkich tego świata, odpowiadali mi, że nie mamy żadnych szans - mówił były prezydent.
Wałęsa odniósł się też do swoich związków z eurosceptyczną partią Libertas. - Z przeciwnikami trzeba rozmawiać - tłumaczył i dodał, że opowiada się za mającym zreformować Unię Europejską Traktatem Lizbońskim, który od kwietnia ubiegłego roku czeka na podpis Lecha Kaczyńskiego.
Walkę o wolność wspominał też Tadeusz Mazowiecki. - Niemożliwe stało się możliwe - mówił były premier. Zdradził, że we wrześniu 1989 r., gdy miał wygłosić expose po wyborze go na szefa rządu, już na sali sejmowej dopisał ostatnie zdanie - "Wierzę, że Bóg nam dopomoże." - Słowo "Bóg" padające w Sejmie, gdy przez kilkadziesiąt lat tak się nie działo, to był znak wolności - opowiadał.
W uroczystości brali udział też przedstawiciele 24 europejskich parlamentów i szef Parlamentu Europejskiego Hans-Gert Poettering.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl