>>
Opiekunka dla psa i kota Dziś jest tak: po pociągach, dworcach i bocznicach kolejowych chodzą funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei (zwani sokistami). Mają dbać o to, by nikt nie kradł węgla z wagonów albo miedzianych części z infrastruktury torowej. A w pociągach mają chronić pasażerów przed kieszonkowcami i awanturnikami. Ale mogą niewiele - legitymują podejrzanych, wlepiają mandaty, zatrzymują i kontrolują podejrzane samochody na terenach kolejowych. W ostateczności mogą używać pałek i kajdanek, a strzelać, jeśli mają broń, mogą tylko w obronie własnej. Rząd chce to zmienić i wprowadzić na kolej policję z prawdziwego zdarzenia, która przeszukuje podejrzanych i bagaże, przesłuchuje, prowadzi działania operacyjne np. prowokacje i zakładanie podsłuchów i częściej używa broni. Projekt MSWiA zakłada, że SOK będzie zlikwidowany, a jego funkcjonariusze (3,2 tys.) zostaną wcieleni do policji, ale kolejowej.
Przejścia do nowej formacji będą dobrowolne, jednak zanim sokiści zostaną pełnoprawnymi policjantami, przejdą takie same szkolenia jak początkujący funkcjonariusze w 3-letniej służbie przygotowawczej.
- Zależy nam na profesjonalnej formacji na kolei, wyszkolonej i z wiedzą, bo dziś bywa z tym różnie - mówi Mariusz Sokołowski, rzecznik Komendy Głównej Policji. Policja kolejowa miałaby zacząć działać w 2011 r. MSWiA zmiany tłumaczy tym, że obecnie SOK podlega spółce Polskie Linie Kolejowe, więc z jednej strony ma dbać o porządek publiczny, a z drugiej o komercyjne interesy spółki.
Co ciekawe plany rządu mogą być też odpowiedzią na konkurencyjny projekt PiS, nad którym pracuje już Sejm. Opozycja nie chce likwidacji SOK, ale daje jej funkcjonariuszom więcej uprawnień i nową nazwę: Straż Kolejowa. Projekt ma poparcie większości PSL. - Chcemy, żeby SOK stał się służbą państwową i upodobnił się do podobnych formacji, które działają na kolei w innych krajach Unii Europejskiej. Teraz sokiści się marnują. Nie mogą ścigać przestępców. Kolej używa ich do działań typowo ochroniarskich - ocenia poseł Krzysztof Tchórzewski (PiS). Początkowo PiS również chciał dać SOK uprawnienia niemal takie same jak ma policja, czyli np. prawo do inwigilacji, ale obciął je po uwagach MSWiA.
Janusz Piechociński, poseł PSL, który jest za zmianami zaproponowanymi przez PiS, proponuje: - Niech SOK zostanie pierwszą siłą uderzenia na kolei i chroni pasażerów, a policja niech walczy z poważniejszą przestępczością. Przeciwny tworzeniu policji kolejowej zaproponowanej przez rząd jest też Michał Wacławik, rzecznik Komendy Głównej SOK. - Policja będzie chronić głównie pociągi i dworce, a kto ochroni infrastrukturę, tory? Nasi funkcjonariusze są do tego przygotowani, mamy nawet specjalną jednostkę operacyjną.
MSWiA odpowiada, że nic nie stoi na przeszkodzie, żeby do ochrony swojego mienia kolej wynajęła firmy ochroniarskie. A policja kolejowa ma chronić pasażerów.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl