>>
Kot, któremu urosły skrzydła Polska ma do obsadzenia 50 miejsc w Parlamencie Europejskim. W chwili zamykania tego wydania "Metra" nie podano jeszcze wyników głosowania. Sondaże dawały jednak wygraną PO - Platforma miała wziąć 28 mandatów, resztę - PiS, SLD i PSL.
Potwierdziło się, że Polacy nie za bardzo są zainteresowani przyszłością Europy, o której będzie decydować Parlament Europejski. Z danych Państwowej Komisji Wyborczej z godz. 12 wynikało, że do urn poszło tylko 6.65 proc., czyli niewiele ponad 2 miliony Polaków z ponad 30 milionów uprawnionych. Najwięcej w Krakowie i Warszawie (ok. 10 proc.), najmniej w Gdańsku (ok. 5 proc.). Najwyższa frekwencja była w małopolskim Tymbarku - 16,7 proc.
Dane te mogą wskazywać, że do urn poszło ciut więcej Polaków niż w eurowyborach pięć lat temu - wtedy w południe zagłosowało 5.94 proc. uprawnionych. Jednak w porównaniu z innymi krajami, wypadliśmy blado. Na Litwie do godz. 13 głosowało 8,53 proc., godzinę później w Bułgarii frekwencja wynosiła 26 proc., w Niemczech 20,2 proc., a w Hiszpanii 24,2 proc. Na Malcie do urn poszło 79 proc. uprawnionych.
- My jeszcze nie przestawiliśmy się na interes europejski i kontynentalny. Wciąż pracujemy w swoim małym ogródeczku - stwierdził Lech Wałęsa. Politolog Wojciech Jabłoński: - Niska frekwencja świadczy o braku poparcia dla naszych elit. Przyczyną jest m.in. słaba kampania wyborcza, w której nie mówiono o Europie i nie wyjaśniono, jak pracuje PE. Społeczeństwo nie uczestniczy w demokracji, bo nie chce być marionetką od zatwierdzania list. Potrzebna jest długofalowa polityka informacyjna o UE, nie tylko przed wyborami.
Nasi politycy liczyli, że do końca dnia dobijemy do 25-30 proc. Podkreślali, że frekwencja może przełożyć się na szanse Jerzego Buzka na szefa PE. Znaczenie ma też siła poparcia dla PO: im więcej mandatów zdobędzie Platforma, tym większe szanse, że frakcja chadecka, do której należy PO, wystawi kandydaturę Buzka, a nie jego kontrkandydata z Włoch.
Przez chwilę groziło nam, że będziemy się wstydzić nie tylko za niską frekwencję, lecz także za przedłużenie ciszy wyborczej w całej Europie o 40 minut. W przybudówce przy lokalu wyborczym w Strzekęcinie (Zachodniopomorskie) wybuchł pożar i wybory przerwano. Obwodowa komisja wyborcza uznała, że z tego powodu trzeba przedłużyć ciszę. Na szczęście rejonowa komisja w Koszalinie uchyliła tę decyzję.
UE.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl