>>
Nie tylko nastolatki cierpią na trądzik Z Filipem Zagórskim, członkiem zespołu naukowców z Politechniki Wrocławskiej, którzy przygotowali system do e-głosowania, rozmawia Michał Stangret. Jak wypadł test systemu do e-głosowania? - Prototyp systemu, który w przyszłości ma obsługiwać wybory powszechne, musi być poddany testom i bardzo dobrze, że próba się odbyła. Co ważne - została zakończona powodzeniem. Nikt nie podważył bezpieczeństwa systemu, a to właśnie tę kwestię sceptycy przedstawiają jako najważniejszą przeszkodę dla wprowadzenia głosowania przez internet.
Ale wielu internautów narzekało, że procedura głosowania była zbyt skomplikowana. - Internauci, którzy się zarejestrowali, dzielili się na dwie grupy: tych, którzy podjęli próbę oddania głosu i tych, którzy po rejestracji zrezygnowali z głosowania, bo się zniechęcili zbyt skomplikowaną według nich procedurą. To się rozkładało pół na pół. Co ważne, aż 75 proc. spośród tych, którzy rozpoczęli procedurę głosowania, zakończyło ją pomyślnie. Nie udało się więc tylko co czwartej osobie. To napawa dużym optymizmem. Wielu internautom wystarczył krótki opis kolejnych kroków dostępny na stronie www.e-glosowanie.org, nie musieli nawet czytać specjalnej instrukcji, jaką tam zamieściliśmy. Jednak jak się okazało, połowie zarejestrowanych nie wystarczyła nawet instrukcja do głosowania. Teraz zdajemy sobie sprawę, że mogła ona nawet odstraszać. Nie dopracowaliśmy jej. Zabrakło być może czasu. Dostaliśmy 20-30 maili od osób, które wyraźnie się zniechęciły - pisały do nas, że to zbyt skomplikowane i nie mają zamiaru w ten sposób głosować.
W efekcie jednak aż 65 proc. osób spośród tych, którzy się zarejestrowali, nie oddało głosu. - Dlatego będziemy upraszczać procedurę. Napiszemy lepszą, klarowniejszą instrukcję. Udoskonalimy wygląd strony do głosowania, by był bardziej intuicyjny i przejrzysty. Potem marzy nam się przeprowadzenie drugiego testu. Być może w październiku. Do tego czasu zlikwidujemy też drobne niedociągnięcia techniczne, które w trakcie tego testu wyszły na jaw. Jestem przekonany, że damy radę. Z e-głosowaniem będzie jak z telefonami komórkowymi: 10 lat temu używali ich tylko młodzi, dziś obsługują je również ich dziadkowie i babcie.
Najwięcej naszych czytelników pytało o sławną już tabelę, w której musieliśmy wybierać wiersze, zaznaczać kolumny. - Wiele osób dziwiło się, dlaczego głosując przez internet, muszą wypełniać taką skomplikowaną procedurę, skoro nawet przelewy w internecie robi się jednym kliknięciem. Jednak musimy zrozumieć, że głosowanie przez internet to dużo bardziej skomplikowana procedura. Musi bowiem równocześnie być tajna, by nikt nie mógł podejrzeć głosu i weryfikowalna, czyli dająca każdemu możliwość sprawdzenia, że jego głos został policzony. Połączenie tych dwóch z pozoru sprzecznych rzeczy nie jest takie proste. Dlatego ta procedura wypełniania tabel musi pozostać - nie ma innej drogi. Musimy wytłumaczyć wszystkim, że to jest niezbędne.
Stworzony przez nas system jest najbezpieczniejszym na świecie. Po pierwsze, stosowane systemy e-głosowania w Szwajcarii i Estonii nie są odporne na wirusy, a po drugie, w Estonii istnieje teoretyczna możliwość zmiany głosu wyborcy w sposób, którego nie da się potem wykryć. Nasz system nie ma tych wad.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl