>>
Nie tylko nastolatki cierpią na trądzik
- Unikatowy zestaw smakołyków dla wybrednego podniebienia, szybko i dyskretnie - czytamy dalej na plakatach reklamowych, które pojawiły się na przystankach i słupach ogłoszeniowych w okolicach warszawskich szpitali. Kosz to nic innego, jak zestaw ekskluzywnych słodyczy, kaw, herbat i win. Obdarowany może tam znaleźć także porcelanowe filiżanki, kadzidełka albo świece zapachowe w zależności od tego, który z 13 różnych koszów dostanie. W ofercie jest np. "charakteryzujący się dużym uchem" "kosz laryngolog" albo "przyozdobiony gipsówką" "kosz ortopeda". Jest jeszcze "kosz gastrolog" i "kosz kardiolog" z butelką czerwonego wina. Ceny? Od 49 zł do 599 zł.
- Pacjent zamawia kosz, a nasi kurierzy go dowożą pod wskazane miejsce i wręczają lekarzowi. Do kosza zwykle dołącza się bilecik, aby lekarz wiedział, od jakiego pacjenta pochodzi przesyłka. - tłumaczy Maciej Merski, szef warszawskiego sklepu z ekskluzywnymi artykułami spożywczymi Smacza Jama, dla którego - jak dodaje - sprzedaż koszy dla lekarzy to naturalne rozszerzenie działalności. - Do tej pory oferowaliśmy podobne kosze na prezenty ślubne. Klienci podpowiedzieli nam zupełnie inną niszę. Okazało się, że bardzo wielu pacjentów chciałoby się jakoś odwdzięczyć lekarzowi za uratowanie zdrowia czy życia i nie mają jak. Z jednej strony czują sprzeciw przeciwko wręczaniu koperty czy drogich gadżetów, a z drugiej nie chcą poprzestać na kwiatkach czy bombonierce - mówi. Twierdzi, że choć kosze dla lekarzy zaczął sprzedawać 3 tygodnie temu, to już ma masę zamówień. Nie widzi w tym nic nieetycznego: - My tylko zaspokajamy potrzeby pacjentów - tłumaczy.
Jednak na forach internetowych dla lekarzy zawrzało: "Taki kosz to przesada. Nigdy bym czegoś takiego nie przyjęła", "Pacjent powinien spróbować postawić się na miejscu lekarza i ocenić daną sytuację", "Wszelkim dziękówkom mówię nie! Zgodnie z treścią pewnej mądrej książki, unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła", "Po naszych szpitalach krążą tacy, co ze zwykłej ludzkiej wdzięczności potrafią zrobić skandal", "Słowo dziękuję i uśmiech pacjenta to najlepsza nagroda i prezent" - czytamy na forum serwisu www.mlodylekarz.pl
Eksperci nie mają wątpliwości, że oferta Smaczej Jamy jest legalna, ale jej wymiar etyczny oceniają jako wątpliwy: - Są niepisane zdroworozsądkowe zasady etyczne, w ramach których pacjent ma prawo okazać wdzięczność lekarzowi. W żadnym wypadku nie powinien dawać kopert z pieniędzmi, wartościowych rzeczy i, co ważne - gdy cokolwiek już daje - musi wręczyć to po zabiegu, a nie przed nim. Kosz ze smakołykami za kilkaset złotych to zbyt ekstrawagancki prezent - mówi Tomasz Korkosz, rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej.
Namawia do czujności dyrektorów szpitali na wypadek, gdyby reklamy Lekosza pojawiły się na terenie szpitali. - To mogłoby sugerować pacjentom, że personel oczekuje takich dowodów wdzięczności, co wywarłoby negatywny wpływ na wizerunek środowiska.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl