http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > eMetro.pl >  Tematy dnia

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum

Rewolucja na ulicach Teheranu

Jacek Różalski
2009-06-15, ostatnia aktualizacja 2009-06-15 21:49

Irańskie służby bezpieczeństwa otworzyły ogień do demonstrujących studentów, którzy oskarżają władze o sfałszowanie wyborów prezydenckich. Na ulicach Teheranu mogły wczoraj protestować nawet dwa miliony ludzi

Demonstracja w Teheranie
Fot. Kamran Jebreili AP
Demonstracja w Teheranie
Zginiemy, ale odzyskamy nasze głosy - skandowały wczoraj w centrum Teheranu tłumy młodych ludzi. Na położonym w centrum placu Enkelab widać było pod wieczór morze głów. Wśród manifestantów zjawił się także pokonany kandydat piątkowych wyborów -Mir Hosejn Musawi (głosowało na niego prawie 34 proc. wyborców, na dotychczasowego prezydenta - Mahmuda Ahmadineżada ponad 62 proc.). Stojąc na dachu samochodu, krzyczał: - Głos narodu jest najważniejszy!

Ta myśl mimo wysiłków tajniaków przyciągnęła do protestu tysiące ludzi. Przyszli manifestować, chociaż policja od kilku dni bezwzględnie się z nimi rozprawia. W niedzielnych zamieszkach zabito prawdopodobnie trzy osoby. Wczoraj w porannym ataku służb bezpieczeństwa na jeden ze stołecznych akademików zginąć miało pięciu studentów, kilkaset osób zostało rannych. Funkcjonariusze od początku towarzyszyli też demonstrującym. Ich brutalność widać na amatorskich zdjęciach i filmach, które trafiają do internetu. Podjedżali na motorach i bili pałkami każdego, kto był w pobliżu. Setki osób zostało aresztowanych. Wieczorem do demonstrujących otwarto ogień: pierwsze informacje mówiły przynajmniej o jednej ofierze śmiertelnej i kilku rannych.

Na wieść o wydarzeniach w Teheranie Unia Europejska zapowiedziała, że będzie się domagać wyjaśnienia zarzutów o sfałszowanie wyborów. Wiceprezydent USA Joe Biden wyraził wątpliwość co do rzetelności obliczania głosów, ale dał do zrozumienia, że rząd Waszyngton nie będzie raczej kwestionował ich oficjalnych wyników. W koncu głos zabrał także najwyższy przywódca Iranu ajatollah Ali Chamenei. Zgodził się na sprawdzenie wyników wyborów pod kątem oskarżeń o ewentualne oszustwo. Dodał jednak od razu, że w obliczu wrogiej propagandy wysoka frekwencja (ok. 80 proc.), była "boskim cudem", bo dzięki niej wygrał konserwatywny Ahmadineżad.

Jeszcze nie czas na kolejną rewolucję

Z dr Wiesławem Lizakiem z Instytutu Spraw Międzynarodowych UW rozmawia Jacek Różalski

Czy w Teheranie wybuchła rewolucja przeciw prezydentowi Ahmadineżadowi?

Nie spodziewałbym się niczego więcej poza podobnymi manifestacjami przez następnych kilka dni. Na tym się skończy. Irańska służba bezpieczeństwa nie z takimi demonstracjami już sobie radziła w poprzednich latach.

Demonstrantów jest jednak coraz więcej.

Nie zapominajmy, że to są wciąż tylko młodzi teheranczycy. To nie jest ruch całego narodu wymierzony we władze. Wszystko wskazuje na to, że na prowincji panuje spokój, a to tam mieszka wciąż zdecydowana większość Irańczyków. Zauważmy też, że na demonstracjach prawie nie widać starszych ludzi. Oni pamiętają reżim szacha Pahlaviego, który na siłę chciał modernizować kraj przy pomocy Amerykanów. Starsi i wyborcy z prowincji wciąż popierają system teokratyczny, który został ustanowiony po jego obaleniu przed 30 laty.

Młodzież, która wyszła na ulice już tego nie może pamiętać. Czy chodzi jej tylko o ponowne przeliczenie głosów?

Chcą też zmian, które zmieniłyby Iran w państwo prawdziwie demokratyczne. Teraz co prawda odbywają się wybory, ale kandydaci muszą być wcześniej zaakceptowani przez duchownych. Korzystające z internetu młodzież domaga się też więcej swobód, które mają jej rówieśnicy na Zachodzie. W Iranie jednak jeszcze nie nadszedł czas na zmiany. Można tego oczekiwać za 10-20 lat, gdy obecni demonstranci będą mieli po 40 lat.

Czy sytuację w Iranie mogą wykorzystać jego wrogowie, np. Izrael lub USA? Jakiś czas temu pojawiły się głosy, że Tel Aviv będzie chciał przeprowadzić atak prewencyjny.

W przypadku Iranu odniosłoby to skutek odwrotny od zamierzonego. Atak umocniłby tylko konserwatystów. Tam nie ma praktycznie nikogo, kto chciałby przejąć władzę przy pomocy obcych państw, a już w szczególności USA, o Izraelu nie wspominając. Dla Irańczyków tacy politycy byliby skończeni.

Masz temat dla reportera Metra? Pisz: metro@agora.pl

Źródło: Dziennik Metro

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

Brak komentarzy

Newsletter
Newsletter

Zamów artykuły z Metra na Twój adres e-mail. Zobacz przykład