Uchwalona latem ustawa o podatku akcyzowym oraz wyrobie i rozlewie produktów winiarskich, przyniosła rewolucyjne zmiany. Dzięki niej każdy właściciel nawet małej winnicy mógł legalnie sprzedawać wyprodukowane przez siebie trunki. 35 gospodarstw - głównie z Małopolski, Podkarpacia i okolic Zielonej Góry, gdzie dotychczas produkcją win zajmowano się hobbystycznie, postanowiło zarejestrować działalność komercyjną w Agencji Rynku Rolnego. Wtedy okazało się, że nowa ustawa to nie wszystko. - Naszą działalność regulują dziesiątki innych ustaw i rozporządzeń. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że formalności jest tak dużo. A spełnić trzeba wszystkie, żeby produkować wino zgodnie z prawem i uniknąć wielotysięcznych kar - opowiada Robert Nowak z Winnic Małopolskich. Jako przykład, podaje obowiązek codziennego wysyłania raportów do Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. - Dlatego w tym roku rezygnuję ze sprzedaży wina - dodaje Robert Nowak.
Winiarze dopiero teraz dochodzą też do wniosku, że przy dzisiejszych przepisach produkcja wina jest nieopłacalna. - Tylko koncesje (m.in. na sprzedaż hurtową), opłaty za akcyzę, VAT i podatek dochodowy, to już 60 proc. potencjalnych przychodów. Reszta nie wystarczy na pokrycie kosztów produkcji - mówi Feliks Karnicki z Winnicy Anna De Croy w Głobinie na Pomorzu, który planował ruszyć ze sprzedażą trunków w wakacje.
Roman Myśliwiec, prezes Polskiego Instytutu Winorośli i Wina: - Spośród 35 winnic, które jesienią zeszłego roku zarejestrowały komercyjną produkcję, zaledwie kilka nie zrezygnowało z planów sprzedaży wina. Ale pewnie i one zrobią to w najbliższym czasie.
Nie jest jednak wykluczone, że w przyszłości polskie wino z prawdziwego zdarzenia będzie można kupić. Winiarze przekonują, że ustawa była krokiem w dobrym kierunku, ale trzeba jeszcze uporządkować prawo, którym podlegają i zmniejszyć opłaty. - By małe winnice, w których pracuje kilka osób, nie podlegały takim samym przepisom, jak potężne wytwórnie alkoholowe. Mamy już projekt zmian prawnych. W najbliższych dniach przedstawię go urzędnikom z Ministerstwa Rolnictwa - zapowiada Roman Myśliwiec.
Małgorzata Księżyk z resortu rolnictwa: - Propozycję na pewno przeanalizujemy.
A co się z stanie z winem, które nie trafi do sprzedaży? - Będzie leżakowało w piwnicy. Przecież im starsze, tym lepsze - podkreślają winiarze.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl