http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wyrzucili chorą na cukrzycę. Bo jest nieestetyczna

Kinga Graczyk
2009-06-21, ostatnia aktualizacja 2009-06-21 19:23

Ela na cukrzycę choruje od 23 lat. Zna siebie i swój organizm, żyje jak inni. Spotyka się z przyjaciółmi, chodzi do klubów, bawi się. Ale nie każdy klub życzy sobie obecności cukrzyka. Bo gdy ten słabnie, może być "nieestetyczny"

Chora na cukrzycę Ela
Chora na cukrzycę Ela
ZOBACZ TAKŻE
>> Czy pies może być dobrym lekarzem?

Od miesiąca Ela ma zakaz wstępu do bielskiego pubu Taboo. - Bawiłam się tam jak niemal co tydzień od siedmiu lat. Nagle zasłabłam, ochroniarz wyniósł mnie na zewnątrz, gdzie siostra zbadała mi poziom cukru i zrobiła zastrzyk z insuliny. Kiedy chciałyśmy wrócić do lokalu, ochroniarz stwierdził, że mnie nie wpuści, bo jestem chora - relacjonuje dziewczyna.

Bramkarz twierdził, że takie jest polecenie kierowniczki lokalu. Dziewczyny chciały usłyszeć to od niej osobiście, ale zamiast kierowniczki pojawili się jednak dodatkowi ochroniarze. W końcu Ela poddała się i wyszła.

- To było dla mnie straszne. Wyrzucono mnie tylko dlatego, że jestem chora. I to na chorobę, którą nie zarażam, a która jest zagrożeniem wyłącznie dla mnie samej - ubolewa.

Ela starała się ukrywać swoją chorobę, ma świadomość, że publiczne robienie sobie zastrzyków z insuliny może być nieprzyjemnym widokiem. - Człowiek zna swój organizm, ale wszystkiego nie przewidzi. Poziom cukru może być przecież zależny od stresu, pogody. Więc czasem zdarza się, że potrzebuję pomocy. Ale przecież nikomu nie zagrażam! - mówi. Kierowniczka Taboo Bogusława Kalenik wszystkiemu zaprzecza. - Ta dziewczyna ma zakaz, ale nie z powodu cukrzycy, ale dlatego, że źle się zachowywała - piła za dużo, była głośna - tłumaczy.

Ale wersji tej nie potwierdzają świadkowie zajścia. Jeden z nich, ukrywający się pod pseudonimem „Vincent Vega” potwierdza wersję Elżbiety. - Jesteś chora i odstraszasz klientów, masz zakaz wejścia do tego lokalu - miała według jego relacji powiedzieć kierowniczka. To on o całym zajściu poinformował media, w tym lokalną telewizję. Dziennikarzom udało się ukrytą kamerą nagrać ochroniarza, który o zakazie wydanym z powodu cukrzycy mówił wprost.

- Ludzie chorujący na cukrzycę to bądź co bądź osoby niepełnosprawne. Ale jak widać niektórym brakuje wiedzy o tej chorobie - mówi Mariusz Masiarek, przewodniczący zarządu Towarzystwa Pomocy Dzieciom i Młodzieży z Cukrzycą. - To, co spotkało Elę, to po prostu przejaw dyskryminacji - dodaje.



Masz temat dla reportera Metra? Pisz: metro@agora.pl

Źródło: Dziennik Metro
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów