http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Polskie państwo rzuciło go na kolana, ale on nie przestał ufać

Michał Stangret
2009-06-23, ostatnia aktualizacja 2009-06-23 21:13

Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy mają szansę urodzić się tylko, gdy zaufamy innym. A w życiu nie warto rezygnować z wielkich rzeczy - mówi Roman Kluska, twórca Optimusa. W 2002 roku w spektakularny sposób aresztowany pod zarzutem gigantycznych wyłudzeń podatkowych, który potem okazał się bezpodstawny

Roman Kluska
Fot.Tomasz Wiech / AG
Roman Kluska
Z Romanem Kluską rozmawia Michał Stangret

Warto ufać?

- Nie wyobrażam sobie życia bez zaufania.

A jak ktoś mnie wykorzysta, oszuka?

- To on ma większy problem niż pan, bo prędzej czy później odezwą się w nim wyrzuty sumienia, które nie dadzą mu spokoju, aż nie zadośćuczyni. Każdym oszustwem, wykorzystaniem drugiego człowieka wydłuża sobie drogę do szczęścia, a każdemu z nas w życiu chodzi o to, by być szczęśliwym, jemu też.

Wyrzuty sumienia to dla niektórych marna kara.

- Jest jeszcze okropna samotność. Człowiek, dla którego wykorzystywanie innych to sposób na życie, zostaje sam, przyjaciele się od niego odwracają. Zostaje tylko garstka dilowników, którzy mają w tym interes. Ani oni jemu nie ufają, ani on im nie może zaufać. Ostatecznie kończy jako zgorzkniały, biedny człowiek. Poza tym ci, których oszukał, nie dadzą mu tak łatwo spokoju, będą chcieli odzyskać to, co stracili, będą go ciągać po sądach.

A można być szczęśliwym, będąc wykorzystanym?

- Wykorzystany może poniósł stratę, ale gdy potrafi przebaczyć, jest na najlepszej drodze do szczęścia.

Nie wierzę, że pan w to wierzył, gdy niesprawiedliwie zatrzymali pana w 2002 roku

Im bardziej traciłem zaufanie do państwa, tym więcej nabierałem zaufania do ludzi. Miałem wtedy poczucie niezwykłej solidarności ze strony zwykłych ludzi. To mi bardzo pomogło.

A jak unikać tych, którzy żerują na naiwności?

- Trzeba mieć swój rozum. Tych, którzy chcieliby nas naciągnąć, nie jest wbrew pozorom tak wielu, jak się wydaje. W ciągu kilkunastu lat odkąd jestem w biznesie, miałem tylko dwa przypadki, w których druga strona nie wywiązała się z umowy ustnej. Choć zauważyłem, że dziś rzadziej mogę podjąć to ryzyko. Jest większy kult cwaniactwa niż kiedyś.

Dlaczego tak jest?

- Życie trochę wymusza na ludziach lawirowanie. Jadę właśnie od kilkunastu minut samochodem za furmanką. Droga pusta, ale furmanki nie mogę wyprzedzić, bo od dobrych kilku kilometrów jest linia ciągła. Jak wyprzedzę, to złamię prawo, a jeśli chcę jechać zgodnie z przepisami, to muszę się wlec. U nas jest masa bzdurnych regulacji, ograniczeń, zakazów, nakazów, które pokazują, że państwo nie ma za grosz zaufania do obywatela. A skoro tak, to on też przestaje ufać innym.

A dlaczego tak często nie ufamy akurat lepszym, bogatszym, kopiemy pod nimi dołki?

- Bo obostrzenia, wymagania i ograniczenia utrudniają prostemu obywatelowi odnieść sukces. Obecnie hoduję owce i widzę, że gdybym nie miał pieniędzy i doświadczenia, nie dałbym rady w tym biznesie. Nie dziwię się, że gdy obywatel widzi kogoś, kto odnosi sukces, to w konfrontacji z jego nieudanymi próbami uczucia nie muszą być pozytywne.

Może więc lepiej nie ryzykować?

- Paniczna ostrożność powoduje większe straty niż te, które powoduje brak zaufania. Gdy podchodzimy do innych ze zbyt dużą ostrożnością, węsząc podstęp, może nas ominąć wiele okazji np. nie wpadniemy z kolegą na świetny pomysł na biznes czy nie założymy firmy. Naprawdę wielkie, wartościowe rzeczy, mają szansę się urodzić i być realizowane tylko wtedy, gdy zaufamy. A w życiu nie warto rezygnować z wielkich rzeczy.

Historia Romana Kluski to gotowy materiał na film sensacyjny o tym, jak uczciwy obywatel może zostać w iście kafkowskim stylu zaszczuty przez aparat państwowy, a mimo to na końcu wygrywa. Gdy 20 lat temu założył Optimusa, zaczął od pisania oprogramowania, później chałupniczo składał komputery. W ciągu kilku lat firma wyrosła na czołowego polskiego producenta komputerów i kas fiskalnych. Uruchomił też portal internetowy Onet.pl. W 2000 roku sprzedał firmę, tłumacząc, że wpływ na to miała atmosfera korupcji w kraju. Urzędnicy państwowi wielokrotnie żądali od jego firmy łapówek za pomoc w wygrywaniu przetargów. 2 lipca 2002 r. o szóstej rano do domu Kluski pod Nowym Sączem wkroczyła policja z bronią. Cała wieś oglądała przedstawienie. Dom zrewidowano. W kajdankach przewieziono go do aresztu w Krakowie. Zarzut: wyłudzenie przez Optimusa 30 mln zł z tytułu podatku VAT. Zajęto cały majątek Kluski. Wypuszczono go za gigantyczną kaucją 8 mln zł. W listopadzie 2003 roku Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że oskarżenia biznesmena były niesłuszne.
Dziś Kluska jest symbolem przedsiębiorców niszczonych przez urząd skarbowy - jedna, często niesłuszna decyzja urzędnika potrafiła wykończyć nawet najlepszą firmę. Kilka lat temu majątek Kluski szacowano na 400 mln zł. Większość pieniędzy rozdał na cele charytatywne.


Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl


Źródło: Dziennik Metro
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów