200 tys. kibiców, 19 mistrzów kierownicy w najszybszych na świecie samochodach. Na Mazurach ruszył 66. Rajd Polski. Przez trzy dni najlepsi kierowcy rajdowi świata będą śmigać po mazurskich drogach i bezdrożach. Ekolodzy są przerażeni. Ich zdaniem organizowanie takiej imprezy w chwili, gdy trwa międzynarodowy plebiscyt na siedem cudów natury ogłoszony przez fundację New7Wonders (Mazury
zajmują na razie II miejsce w swojej kategorii), może nie tylko pogrzebać szansę Krainy Tysiąca Jezior, ale też poważnie zaszkodzić przyrodzie. Trasy odcinków specjalnych, po których jeździć będą rajdowcy przebiegają bardzo blisko siedlisk chronionych gatunków ptaków. W okolicach odcinków specjalnych Paprotki i Miłki gniazduje orzeł bielik, a w okolicach Wydmin żyje kania rdzawa. Hałas spowodowany przez pędzące samochody i tłumy turystów mogą oznaczać dla nich śmierć. Dlaczego rajd zorganizowano właśnie tu i teraz? - Jeśli chcieliśmy, by Rajd Polski wszedł w skład rajdowych mistrzostw świata, musieliśmy zorganizować go na Mazurach. Tutaj jest najlepsza infrastruktura, np. najwięcej ciekawych dróg szutrowych, a takie były wymogi FIA - mówi Michał Wojdan, rzecznik imprezy. - Wszystkie trasy mają akceptację wojewódzkiego konserwatora przyrody, odcinek w Paprotkach skróciliśmy, a ten w Miłkach zmodyfikowaliśmy właśnie ze względu na ptaki. Ze względu na zwierzęta (żółw błotny, łosie) z niektórych tras, które miały przebiegać przez Ryn i Baranów w ogóle zrezygnowaliśmy. Specjalnie czekaliśmy też na koniec czerwca, by skończył się okres lęgowy ptaków - mówi rzecznik.
Jego wiedzę przyrodniczą prostuje dr Wiesław Nowicki z Polskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków: - Okres lęgowy będzie trwał jeszcze ponad miesiąc, u niektórych ptaków jeszcze dłużej. Rajd w tym terminie to zdecydowanie za wcześnie. Wiele ptaków właśnie uczy się latać. Źle oceniają odległość, więc będą się po prostu rozbijać o rozpędzone auta.
Maria Mellin, wojewódzki konserwator przyrody, była dla nas wczoraj nieuchwytna. Dla władz lokalnych najważniejsi są fani wyścigów. W fakcie, że rajd zbiega się w czasie z plebiscytem na cud natury nie widzą sprzeczności. - 200 tys. kibiców, którzy przyjadą oglądać wyścigi tylko nam pomoże - przekonuje Stella Hałaburda z biura promocji Mikołajek. Przez całą imprezę po mieście będzie jeździł specjalny autobus ze stanowiskami komputerowymi, z których można będzie oddać głos w plebiscycie, będziemy rozdawać ulotki zachęcające do głosowania a bannery i plakaty informujące, że mamy szansę na tytuł cudu natury wiszą nawet na trasach przejazdu.
Adam Wajrak, ekolog zaangażowany m.in. w obronę "Rospudy - Samorządowcy powinni pomyśleć, jakich turystów potrzebują. Ten, który lubi hałas i smród spalin wszędzie się będzie dobrze czuł, a ten który ceni ciszę przestanie na Mazury przyjeżdżać. Trwa okres lęgowy, więc puszczenie samochodów leśnymi drogami to zły pomysł. Nawet w zwykłe weekendy obserwuje się zjawisko polegające na tym, że na mało uczęszczanych drogach zwiększa się ruch i ginie dużo więcej zwierząt niż zazwyczaj (jeże, kuny, gady, płazy). Taka impreza tylko to spotęguje.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl