http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jeśli Jaś się nie nauczył, Jan nie będzie ufał

mista
2009-06-25, ostatnia aktualizacja 2009-06-25 21:33

To, że tak wielu z nas jest nieufna, w dużej mierze wynika z tego, że nieufni byli też nasi rodzice. Tak ten gen nieufności przekazujemy sobie z pokolenia na pokolenie

Maria Holzer, dyrektor Polskiej Fundacji Dzieci i Młodzieży
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Maria Holzer, dyrektor Polskiej Fundacji Dzieci i Młodzieży
Z Marią Holzer, szefową Polskiej Fundacji Dzieci i Młodzieży (prowadzi m.in. programy i szkolenia dla wychowawców i nauczycieli, mające pomagać w takim wychowywaniu młodych ludzi, by byli odpowiedzialni, twórczy i aktywnie kształtowali własne życie oraz środowisko lokalne) rozmawia Michał Stangret.

Dlaczego Polacy są nieufni?

- Zaufanie to wynik sumy doświadczeń życiowych, wśród których ogromną rolę odgrywa wychowanie. Fakt, że jesteśmy nieufni, w dużej mierze wynika z tego, że nieufni byli też nasi rodzice. Tak ten gen nieufności przekazujemy sobie z pokolenia na pokolenie.

Rodzice uczą dzieci nieufności?

- Mają prawo, a nawet obowiązek ostrzegać je przed niebezpieczeństwami. To jest naturalną rzeczą, że chcą je chronić. Problem w tym, że często wzbudzają przy tym w dzieciach lęk przed światem.

Pamiętaj, bądź ostrożny, nie rozmawiaj z obcymi, uważaj, pilnuj się. Za bardzo strofujemy dzieci?

- Przede wszystkim nie wolno dzieci straszyć. Gdy np. dziecko awanturuje się na ulicy, rodzice często mówią "Nie krzycz, bo pan cię zabierze". Kiedy maluch słyszy, że są ludzie, którzy chcą go zabrać, nabiera podejrzeń wobec innych. Obaw, że świat jest zły i na niego czyha.

To niebezpieczne?

- Ogranicza w dziecku ciekawość poznawania świata i może źle wpływać na rozwój, bo będzie ono tracić czas i energię na rozmyślanie, czy ktoś go nie skrzywdzi zamiast skupić się na rozwijaniu zdolności twórczych. Ufne dziecko lepiej uczy się współpracy z innymi. Ma większe szanse na sukces w życiu.

Tylko jak bezpiecznie uczyć dzieci zaufania?

- Są proste ćwiczenia, które uczą kontaktu z innymi. Już przedszkolaka można np. wysłać do sprawdzonego sąsiada z piętra po jajko. Następnego dnia poprosić, by poszło je oddać. Potem, gdy będzie miało 10 lat i coś się wydarzy, będzie wiedziało, że może zwrócić się o pomoc także do sąsiada, którego już zna.

A jeśli dziecko wstydzi się nawet przywitać z ciotką?

- Są dzieci mniej i bardziej śmiałe, większość dzieci ma okresy, że się wstydzi. Nie można ich tresować, aby było ufne. Wymuszanie zachowań jest dla nich stresujące, a co gorsza może przynieść skutki odwrotne do tych, których byśmy sobie życzyli. Dlatego np. zmuszanie, aby dziecko pożyczało w piaskownicy foremki innym, może w nim potęgować poczucie zagrożenia, będzie myślało, że ktoś mu zabiera jego własność. To, co trzeba robić, to otwierać przed dzieckiem możliwości - najważniejsze to chodzić z dzieckiem do piaskownicy. Zaufania zdecydowanie nie rozwinie sadzanie dziecka przed telewizorem i ograniczanie kontaktów. Ważne są zarówno relacje z rówieśnikami, jak i z dorosłymi. Co do ciotki, opinię o niej wyrobi sobie na podstawie tego, jak my się do niej odnosimy. My, dorośli, nie do końca zdajemy sobie sprawę, jak bardzo dzieci nas podglądają.

Musimy się pilnować?

- Ważne, aby dziecko miało zaufanie do nas jako rodziców. Dlatego należy dotrzymywać słowa. Lepiej mniej obiecać, bo gdy już się da słowo, nie można szukać wymówek. Dziecko najbardziej uczy się, obserwując nasze zachowania i przysłuchując się rozmowom. Widzi, z kim i w jaki sposób rozmawia rodzic, kogo omija, kogo się boi, a komu ufa. Będzie postępować podobnie. Powinniśmy stwarzać jak najwięcej sytuacji, w których dziecko mogłoby być świadkiem naszych kontaktów z innymi i się uczyć.

Jak to ćwiczyć?

- Będąc z dzieckiem w autobusie, spróbujmy np. zamiast samemu przeciskać się do kasownika, poprosić współpasażerów o pomoc w skasowaniu biletu. Już kilkulatkowi można np. dać pieniądze i pozwolić, żeby - pod naszym nadzorem - samodzielnie kupił drobiazg w sklepie. Warto takie ćwiczenia przeprowadzać zanim dziecko pójdzie do szkoły.

A jak ufności powinno się uczyć w przedszkolach, szkołach?

- Bardzo ważne są zajęcia w grupie. Gdy np. pani w przedszkolu każe dzieciom w parach robić wyklejankę z liści, wtedy Jaś uczy się, że liść, który nie po jego myśli nakleiła Marysia, to nie czysta złośliwość, ale dziewczynka zrobiła tak, bo w ten sposób widzi świat. Jaś uczy się, że ludzie się różnią, uczy się kompromisu. Bardzo rozwijające są zabawy w teatr, odgrywanie scenek, w których jeden aktor musi zaufać drugiemu, bo żeby Kasia mogła powiedzieć swoją rolę, najpierw swoją musi wypowiedzieć Adaś. Dzieci uczą się polegać na sobie nawzajem.

A jeżeli mało przebojowy w porównaniu z Marysią Jaś przestanie być twórczy i zacznie przystawać na to, co przyklei Marysia?

- Jaś, tak jak każde dziecko, musi być świadom własnych sukcesów. Aby dzieciom umożliwiać wykazywanie się, ważne jest, by oprócz zajęć grupowych miały też czas na zadania indywidualne, podczas których będą poznawać własne możliwości.

Masz temat dla reportera Metra? Pisz: metro@agora.pl

Źródło: Dziennik Metro
  • 4 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów